Czy disco polo może być ambitne?

Czy disco polo może być ambitne?

Disco polo to z definicji muzyka łatwa, lekka i przyjemna, niosąca nieskomplikowany przekaz okraszony melodią. Wiodące tematy poruszane przez jej wykonawców to rzecz jasna miłość i impreza. Co jednak w przypadku, gdy ten sam wykonawca tworzy utwór przez duże „U”. Czy ten ambitny przekaz jest wiarygodny? Czy to piosenka disco polo czy już pop wykonana przez discopolowca? Czy w disco polo w ogóle można stworzyć coś ambitnego?

Miłość rzecz jasna w życiu człowieka odgrywa jedną z najważniejszych ról. O miłości śpiewają wszyscy. To nie tylko domena zespołów Boys, Bayer Full i ich kolegów po fachu. Problem w tym, że sposób w jaki wykonawcy muzyki chodnikowej, a później disco polo chcieli przekazać to słuchaczom, był i jeszcze dziś w wielu przypadkach jest mało wyszukany.

Mało kto wie, ale już na samym początku istnienia tego gatunku pojawiły się próby stworzenia piosenki „o czymś”. Jednym z takich odważnych zespołów był Voyager, który zrealizował utwór „Płacz nienarodzonego dziecka”. Ci. którzy wyobrazili sobie teraz zabawę przy tej piosence, mogą zejść na ziemię. Tekst jak i aranżacja tej produkcja miały swój stosowny charakter, przez co tę propozycję zespołu Voyager można zakwalifikować do czegoś ambitnego. Pytanie tylko, czy jest to jeszcze disco polo?

Zdecydowanej większości fanów tej muzyki, zestawienie słów „ambicja” i „disco polo” skojarzy się z Marcinem Siegieńczukiem. To skojarzenie nie jest przypadkowe. Człowiek ten to twórca wielu przebojów i znakomitych tekstów, zarówno tych łatwych jak i tych skierowanych do wymagających odbiorców.

Od wielu dobrych lat jego produkcje to prawdziwy majstersztyk. Przemyślane słowa i przekaz. I choć w głównej mierze są to utwory nastrojowe, płynie w nich łatwa, lekka i przyjemna nuta nieskażona amatorstwem.

Ale, czy tą łatwą, lekką i przyjemną nutę można usłyszeć w piosence „Wszystko jest kwestią ceny?”. Czy może w tym utworze dostrzeżemy dojrzałość artystyczną tego człowieka i jego wszechstronność? Tak. Marcin tym utworem udowodnił, że nie sposób zamknąć go w klatce z napisem disco polo, bowiem jego horyzonty sięgają znacznie dalej. Mało tego! Potwierdził, że wykonawcy tej muzyki to pewnym procencie nie są ludzie z przypadku. To artyści mogący spełnić się na szeroko pojętej scenie muzycznej.

Kolejny przykład? Marcin Miller i jego najnowszy solowy album zatytułowany „Wciąż zakochany”. Płyta ukazuje drugie oblicze lidera zespołu Boys i nie sposób znaleźć na niej imprezowe kawałki. Album „Wciąż zakochany” to zbiór genialnych ballad, których nie powstydziliby się wykonawcy lansowani przez mainstreamowe media.

Worek z muzyką disco polo jest dość spory i można do niego wrzucić nawet K.A.S.Ę i Norbiego. Nie ma w nim jednak miejsca na pewne utwory, których kilku przykładów się doszukałem. Nie można bowiem traktować wszystkiego, co wyjdzie spod pióra wykonawcy disco polo, jako disco polo. Nie można też w disco polo doszukiwać się czegoś więcej niż po prostu disco polo.

Reklamy

Sprawdź, który zespół kupuje wyświetlenia na YouTube!

Sprawdź, który zespół kupuje wyświetlenia na YouTube!

Biznes na kupowanie wyświetleń w serwisie YouTube kwitnie pełną parą od kilku lat, niszcząc tym samym rynek i autentyczność wykonawców, szczególnie muzyki disco polo. Ci bowiem kupują na potęgę, gdyż dożyliśmy czasów, gdy to właśnie wyświetlenia teledysków i piosenek są wyznacznikiem popularności i otwierają drzwi do medialnego oraz koncertowego sukcesu.

Z Justyną Banasik, właścicielką jednego z najpopularniejszych kanałów muzycznych w Polsce, debatowałem na ten temat wiele razy. Zawsze dochodziliśmy do przekonania, że kupujący wyświetlenia mogą czuć się bezkarni. Wszyscy też bowiem oficjalnie przyznają, że nie mają z tym procederem nic wspólnego.

– Paweł uwierz mi na słowo, nie kupiłem ani jednego wyświetlenia – powiedział mi podczas jednej z długich rozmów bardzo znany wokalista. – Wszystkie nasze odsłony są autentyczne – wielokrotnie powtarzał białostocki gwiazdor disco polo.

Celowo nie podaję nazwisk, gdyż nie chcę nic sugerować, ale jest sposób na to, by sprawdzić wiarygodność ich słów. Jak? O to, co powiedziała mi na ten temat kobieta, która o YouTubie wie niemal wszystko.

Wnioski nasuwają się same…

Na Allegro aż roi się od ofert sprzedaży wyświetleń na YouTube. Oferty sprzedaży to nie tylko wyświetlenia, to pakiety – wyświetlenia plus lajki i komentarze! YouTuber staje, więc przed dylematem – kupować czy nie kupować. Oto jest pytanie. Kupić można łatwo, mało który kupujący wie, że łatwo go też rozszyfrować.

Debiutujący zespół w trzy dni osiąga 100 000 wyświetleń. Może się tak zdarzyć, ale pod jednym warunkiem – piosenka jest naprawdę dobra. Co może jednak być oznaką ze wyświetlenia są kupione?

1. Komentarze.
Większość ich składa się z dwóch, trzech słów. „Super utwór” „Będzie hit!”, „fajny kawałek” – Na tym nie koniec… Wystarczy kliknąć w osoby, które ów komentarz zamieściły. Przeważnie są to konta puste – nie posiadają na kanale żadnych treści, nie upubliczniają nawet tego które filmy lubią czy komentują. Niektóre natomiast posiadają płatną subskrypcje i klikając na ich konto pojawia nam się informacja którzy użytkownicy korzystali z ich usług.

Brak negatywnych komentarzy lub takich z konstruktywną krytyka. Płatne komentarze są proste i bez wgłębiania się w tematykę filmu. Ma być szybko i pozytywnie.

2. Stosunek liczby łapek do wyświetleń.
1000 łapek to przeważnie 500.000 – 800.000 realnych wyświetleń. Duże odstępstwa od tej sumy są niezwykle rzadkie.

Kupione łapki pojawiają się bardzo szybko… Przeważnie gdy film ma ok 30 000 zdobywa wspomniany tysiąc. Nie muszę wspominać, że są to kciuki w górę. Łatwo dojść do wniosku, że jeśli tak lubiany film osiągnie 100 000 wyświetleń, łapek powinno być 3 tysiące. Tak się nie dzieje – zostaje na poziomie 1600, co jasno wskazuje na fakt, że kupionych było 1500 lajków a wszystko ponad to, to realne oceny.

3. Liczba wyświetleń.
Dany film szybko osiąga kupioną liczbę wyświetleń. Dajmy na to, delikwent kupił 100 000, osiągnie tę sumę w 3 dni. Co dzieje się dalej? Film, który jest tak popularny będzie się tylko rozkręcał. Nie jest możliwe osiągnąć 100 000 w 3 dni aby potem oglądalność drastycznie spadła. Jest to możliwe tylko w przypadku gdy link do filmu zostanie zamieszczony w bardzo popularnych serwisach internetowych typu Joe monster, Wykop, Onet itp. – ale jak wiemy te serwisy nie linkują klipów disco polo. Nie dajmy sobie wmówić, że coś idzie tak super bo napisał o nich portal disco polo.

Możliwe, że idzie super bo klip dostał tzw. virala – czyli linkuje go co 2 osoba na Facebooku. W takich przypadkach klip po osiągnięciu wspomnianych 100 000 wyświetleń w czasie 3 dni po tygodniu powinien mieć około 200 000 i systematycznie w podobnym tempie osiągnąć milion wyświetleń. Tak jednak się nie dzieje z klipami do których właściciele kupili wyświetlenia.
W tydzień dobijają do danej sumy którą wykupili a potem oglądalność drastycznie spada. Przy rzeczywistych wyświetleniach oglądalność po 1 tygodniu spada o kilkanaście, albo wzrasta o kilkadziesiąt procent. Nigdy się nie zatrzymuje.

Kupowanie wyświetleń nie ogranicza się do kupowania sobie wyświetleń. Można kupić je do każdego filmu w sieci, nieważne czyjego konta dotyczy. Autor kanału jednak może łatwo i szybko zorientować się ze ktoś zrobił mu taką „niespodziankę”. Normalne wyświetlenia przypominają sinusoidę – w dzień są większe, uzyskują największe wyniki między godz 18 – 21, a spadają w nocy. Wyświetlenia kupione przeważnie są równe niezależnie od pory dnia. YouTube krzyczy szybko „ten film uzyskał gwałtowny przyrost wyświetleń w dniach…”. Wystarczy rzucić okiem jak układały się wyświetlenia aby wszystko było jasne.

Wiele zespołów przyznało się po takiej interwencji, że wyświetlenia kupili bo „chciałem zobaczyć tylko jak to wygląda”, „no bo ten zespół idzie tak dobrze, my też powinniśmy”, „ok, już nie będę…” Po takim czymś przeważnie jednak my kończymy współpracę z zespołem. W pamięci pozostają jednak konta, z których pojawiały się komentarze i zawsze uśmiecham się gdy widzę tych samych autorów pod innymi filmikami w sieci.

W disco polo znów czuć piniądz – przeszło 30 debiutów w pół roku!

W disco polo znów czuć piniądz – przeszło 30 debiutów w pół roku!

Mamy za sobą przeszło siedem miesięcy roku 2016. Postanowiłem nie czekać do stycznia i już teraz wziąć się za pewne podsumowania. Kolejny raz chciałbym wziąć pod lupę nowe zespoły, których od 1 stycznia przybyło na rynku przeszło 30! Liczba naprawdę przeraża, tym bardziej, że w zdecydowanej większości (nie, nie wszyscy) są to artyści przeciętni, nie wyróżniający się kompletnie niczym…

Podobna sytuacja miała miejsce początkiem XXI wieku, kiedy to disco polo przeżyło swój pierwszy poważny kryzys i zniknęło z mediów na kilka długich lat. Poprzedzone to było ogromną popularnością tego gatunku, który przyciągał do siebie kolejnych nowych wykonawców żądnych sławy i pieniędzy. Nie doprowadziło to do niczego dobrego.

Mając to na uwadze, odkąd disco polo znów wróciło do łask, pilnie obserwuje się rynek i doszukuje podobieństw między tym, co się dzieje dziś, a tym co doprowadziło niegdyś polską muzykę taneczną do pewnego rodzaju upadku. Jednym z tym elementów są same zespoły, które powstają jak grzyby po deszczu.

Wielokrotnie o tym grzmiałem i przeplatałem w swoich artykułach. Dziś na dowód tego, że worek zaczyna się przepełniać, pokuszę się o przybliżone dane. Pilnie śledziłem discopolowe media od 1 stycznia, szczególnie przyglądając się doniesieniom o debiutujących zespołach. Debiutujących, czyli tych, które powstały z myślą o graniu disco polo lub istniejących już a wchodzących na ten rynek ze swoją pierwszą muzyczną propozycją.

Przesłuchanie choć jednej piosenki każdego z nich kosztowało mnie sporo nerwów, co finalnie doprowadziło mnie do ogromnego bólu głowy. Śmiało mogę zatem stwierdzić, że hasło „śpiewać każdy może”, nigdy wcześniej nie było tak aktualne.

Nie można być oczywiście całkowicie na „Nie” wobec nowych twarzy na rynku. Ktoś jednak musiałby przeprowadzać selekcję, bo droga do tego worka bez dna nie prowadzi przez żadne sito. Rozmowy z ludźmi z branży utwierdzają mnie w przekonaniu, że nigdy do czegoś takiego nie dojdzie…

Non Stop, Loco, Lili, Top Girls, Blue Jeans, Crazy Mike, Master Team, Big Party, SąGorsi, Bella, Ladies, Thomas Dance, Dymex, Love Stars, Insane Boy, K.O.H.A.Y, Zajefajni, NRG, Tomasz, Damiano Dance, Suprise, Fame, Mały z dużym, Kanon, Afekt, Pozytywnie albo wcale…

Czy wśród tych zespołów są przyszłe gwiazdy?

„Jesteśmy ze świata rocka” – wywiad z zespołem Coolers

„Jesteśmy ze świata rocka” – wywiad z zespołem Coolers

Cztery lata temu zaliczyli debiut idealny. Swoim pierwszym singlem wstrzelili się w rynek disco polo, choć jak sami przyznają w ich sercach gra muzyka rockowa. Dziś należą do grona najbardziej rozpoznawalnych grup w tej branży. Jak wspominają początki swojej działalności, jaką rolę w ich sukcesie odegrał Norbi i jak ich rodzinne miasto reaguje na muzykę disco polo?

Czytaj wywiad >> naTemat.pl

Minusy bycia gwiazdą disco polo

Minusy bycia gwiazdą disco polo

Wszędzie dobrze tam gdzie nas nie ma. W błędzie zatem są ci, którzy myślą, że życie gwiazdy disco polo usłane jest płatkami róż, o czym przekonują media. Kariera muzyka to blaski i cienie z których nie każdy zdaje sobie sprawę. Bowiem na co mielibyśmy narzekać? Na koncerty i pieniądze z nich czerpane? Na setki przebytych kilometrów podczas tras? Na wszystko to, z czym wiąże się popularność? Ciekawi mnie, czy ktoś z Was tak na poważnie zastanowił się nad tą drugą stroną medalu?

 

Czytaj dalej >> naTemat.pl

Przełomowe wydarzenia w historii disco polo

Przełomowe wydarzenia w historii disco polo

Muzyka disco polo to wciąż tworząca się historia, która swój początek miała w zasadzie nie tak dawno temu. Narodziła, kształtowała i zmieniała się na naszych oczach, by osiągnąć swoją obecną formę, którą raczymy się każdego dnia. Z tą przeszło 25-letnią historią wiąże się sporo wydarzeń, które miały znaczący wpływ na jej bieg. Spośród wszystkich wybrałem te przełomowe…

 

Czytaj dalej >> naTemat.pl

Wieje nudą…

Wieje nudą…

Kilka dni temu zapytany zostałem przez kolegę z branży o to, co sądzę o nowych utworach disco polo. Odpowiedziałem krótko, zwięźle i na temat, „Wieje nudą”. A jak wieje nudą z samych piosenek, tak i w całym gatunku tak zwanej d… nie urywa. To, co dostrzegłem w roku 2015, nie napawa mnie optymizmem. Tak, niestety po raz kolejny. I być może po raz kolejny nie będę miał racji?

Czytaj dalej >> naTemat.pl