Wywiad z Wojciechem Grodzkim – prowadzącym VIPO Disco Polo Hity

Wojciech Grodzki – dj, konferansjer i prezenter, który szturmem podbił serca fanów muzyki disco polo. Od 6 lat prowadzi program VIPO Disco Polo Hity przez co zdołał wpisać się w karty historii tej muzyki już na zawsze. Jak wygląda jego prywatne życie? Co robi w wolnym czasie? Jak zaczęła się jego przygoda z muzyką? Odpowiedzi na te i inne pytania poznacie z treści tego wywiadu. Z Wojtkiem Grodzkim rozmawiał Paweł Pieniążek.

W przypadku wielu zespołów disco polo, można mówić, że trafili z wesela na wielką scenę, bo to właśnie na tych imprezach rozpoczynali drogę do kariery. W Twoim przypadku jest chyba podobnie, bo prócz wielkich imprez i koncertów prowadzisz także wesela.

– To chyba pewna prawidłowość, a tak całkiem serio… Tak, pracuję na weselach jako dj i konferansjer. I bardzo kocham swoją pracę! Naprawdę dużo frajdy i satysfakcji daje mi praca z mikrofonem na weselach. Uwielbiam bawić ludzi, sam zawsze też czerpię z tego wiele radości. Myślę, że to kapitalna trampolina do kolejnych szczebli sztuki konferasjerskiej, dla mnie na pewno możliwość zdobycia olbrzymiego doświadczenia i zaszczyt uszczęśliwiania innych.

Jak się zaczęła Twoja przygoda z… konferansjerką? Tak to można nazwać?

10991289_1398439997132822_3773975197964956197_n

– Musimy cofnąć się parę lat wstecz… Akurat wtedy Białystok przeżywał wielki boom na karaoke… Śpiewać chciał każdy niezależnie od wieku, predyspozycji czy stanu świadomości swych umiejętności… Ktoś to musiał organizować, nagłaśniać, prowadzić, komentować itd., niekiedy poskramiać największych aktywistów mikrofonu święcie przekonanych o tym, że pukają do drzwi wielkiej kariery. Było tak, że grałem karaoke 5-6 razy w tygodniu w różnych knajpach, pubach, klubach. Te imprezy cieszyły się ogromną popularnością, dawały ludziom dużo radości, tworzyły relacje z których niektóre nawet konczyły się małżeństwem! Sam mam kilku wiernych przyjaciół z tamtych czasów! Właśnie podczas tych setek imprez karaoke stawiałem pierwsze kroki jako „konferansjer”, zdobywałem potrzebne doświadczenie obcując, żartując z różnymi ludzmi, poznając różne typy osobowości, style poczucia humoru itd. Po prostu uczyłem się kontaktu z ludźmi. Dziś ta szkoła bardzo mi się przydaje.

Na takich imprezach na pewno dużo się dzieje. Opowiedz proszę kilka śmiesznych, może groźnych czy dziwnych zdarzeń. Coś, co Ci utkwiło w pamięci na dobre.

– To prawda… Czasami jestem świadkiem zjawisk niewytłumaczalnych, najczęściej geneza tkwi w alkoholu, naprawdę długo by wymieniać. Mi jednak najbardziej w pamięć zapadła impreza dla jednego z turystyczno-rekreacyjnych wydziałów białostockiej uczelni, podczas to której udało mi się wyprowadzić ludzi w tańcu lambada na zewnątrz i wsadzić do stojącego obok autobusu. Kierowca za symboliczna opłatą zgodził się odbyć turystyczną przejażdżkę „roztańczonym autobusem”. Akcja nie do podrobienia.

Jak to się stało, że zostałeś prowadzącym VIPO?

– Dość ciekawa historia. Na początku swego istnienia Vipo miało dwójkę prowadzących. Magnesem dla widzów była Etna. Odbywały się próby, szukano współprowadzącego. W dniu premierowych nagrań prowadzący, który miał pomagać Etnie zrezygnował. Musiałem więc ratować sytuację… Producent w panice szukał następcy – dzwonił, pytał i okazało się, że kilka tropów rekomendacyjnych doprowadziło go do mnie. Ponoć moją największą zaletą świadczącą o właściwych predyspozycjach był fakt, iż byłem zabawny. Wspomniał o mnie i kolega dj, i redaktor z TVP Białystok… Także wygłupianie się popłaca. Przyszedłem, zbladłem na widok kamer, obgryzłem wszystkie paznokcie i zostałem aż do dziś.

Dzięki graniu na weselach musiałeś być chyba na bieżąco z muzyką disco polo i aktualnymi przebojami.

– Wesela bardzo szybko zrewolucjonizowały moje gusta muzyczne (śmiech). Każdą imprezę kształtuję w oparciu o wizję klienta. Uwzględniam preferencje, upodobania i oczekiwania muzyczne, jednocześnie mając na uwadze cel – jak najwyższą frekwencję na parkiecie. Specyfika tradycji weselnej niewątpliwie wymaga tzw. „ bycia na czasie” z muzyką disco. Z początków swej pracy weselnej pamiętam, że na ludzi zawsze muzycznie „działał” Zenek Martyniuk. Dziś widać, że to się nie zmieniło!

A jak to było na początku u Ciebie z wiedzą na temat całego gatunku – historii, zespołów, wydarzeń itp.?

– Dorastanie w Białymstoku w latach ’90-tych wiązało się z posiadaniem choćby elementarnej wiedzy na temat disco polo (śmiech). Innej możliwości nie było. Wiedzę kształtował program disco relax oraz stragany pełne kaset Boys, Akcent, Shazza, Classic. Muzyka płynęła z głośników na targach, ryneczkach w centrum miasta, ludzie tanczyli na chodnikach! Sam pamiętam jakiś koncert zespołu Impuls pod chmurką. Oczywiście czasy gimnazjum to diametralna zmiana gustu, fascynacja hip hopem, muzyką klubową, ale jak widać nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło…

W Białymstoku chyba od tej muzyki nie da się uciec.

– Wiesz, były podejmowane pewne ogólonospołeczne próby po roku ’99, ale jak widać spełzły na niczym. Białystok rzeczywiście jest stolicą disco polo. To największe zagłębie zespołów w Polsce. Ale to nie jest tak, że poza polskim disco nie ma u nas miejsca na inne gusta i preferencje muzyczne. Białystok jest bardzo roztańczonym miastem, niezależnie od gatunku muzycznego. Nie sposób jednak oprzeć się tezie, disco polo najlepiej czuje się w domu.

10974173_882218115131951_2059476764893566881_oProgram VIPO ma już 6 lat! A wydaje się, że to zaczęło się nie tak dawno temu. Ty też wydajesz się nie zmieniać – ciągły uśmiech, zaangażowanie i charakterystyczne poczucie humoru.

– Wiesz dlaczego? Bo VIPO niezmiennie daje mi dużo radości, satysfakcji i spełnienia. Prowadzenie tego programu sprawia mi mnóstwo frajdy! Naprawdę świetnie się przy tym bawię i staram się, żeby to było widać na ekranie. Poznaję niezliczoną ilość niezwykle ciekawych ludzi, masę unikatowych historii, spotykam się z niezmierzonym strumieniem pozytywnych emocji. Zarówno od widzów jak i od gości programu. Wyjść ze studia i zostać wyściskanym przez rodzinkę zespołu MIG – bezcenne! VIPO daje mi motywację i troszczy się o moją kreatywność. Jest wyzwaniem, które pobudza do działania. Do tego rodzinna wręcz atmosfera w studiu! Dziękuję producentom – Robertowi , Krzysiowi i Andrzejowi (FOLK & VALRED)

Jakieś ciekawe wpadki z realizacji VIPO?

– Każde wizyta w studiu jest przezabawna. Staram się być sobą cały czas na wizji, więc czasem zdarza mi się ostry suchar, ale goście i widzowie wybaczają mi takie „wpadki”… Najbardziej utkwił mi w pamięci fakt, iż udało mi się namówić zespół Mig, by wyszli na dach naszego studia i zaśpiewali swój legendarny utwór „Co Ty mi dasz” – wystarczy obejrzeć oryginalny teledysk sprzed kilkunastu lat by zrozumieć wagę tej sytuacji.

W Twoim życiu jednak ostatnio się coś zmieniło, a dokładniej Twój stan cywilny.

– 5 kwietnia 2015r., w Wielkanoc, wziąłem ślub. Dzień Ceremonii nie był przypadkowy. Zdecydowaliśmy z Żoną Ewą, że będzie to Święto Zmartwychwstania Pańskiego, bo jesteśmy osobami wierzącymi i te święto ma dla nas szczególne znaczenie. Należymy do wspólnoty, która zbliża nas do Boga. Sakrament małżeństwa przeżyliśmy z wielkim wzruszeniem. W moim sercu rozgrywało się prawdziwe Alleluja!

Kto zagrał na weselu?

11219478_1444778165832338_1935625335987212097_o

– Tego pytania nie powinno być (śmiech). Oczywiście, że DJ! Moj serdeczny kolega, spisał się na medal! Wesele było fantastyczną zabawą na parkiecie w rytmie najwiekszych hitów – oczywiscie nie zabrakło polskiego disco. Hitem wieczoru, dedykowanym mojej żonie, był mój autorski teledysk z udziałem kilkudziesięciu osób: rodziny, przyjaciół, zespołów Mig oraz Akcent do utworu „Wymarzona”. W tajemnicy przed Ewą wraz z kolegami przygotowaliśmy także występ choreograficzny do piosenki Backstreet Boys. Otrzymaliśmy też w prezencie niespodziewany pokaz iluzjonistyczny. Całość została okraszona pokazem sztucznych ogni!

Jak się czujesz w roli męża? Czy zauważyłeś, że założenie obrączki na palec zmienia coś w relacji dwojga ludzi?

– Założenie obrączki ma dla mnie charakter sakralny. Bardzo głęboko przeżyłem ceremonię ślubu, a momemt przysięgi był dla mnie apogeum wzruszenia. Obrączka jest dla mnie namacalnym znakiem naszej sakramentalnej nierozerwalności małżeńskiej.

Prowadziłeś koncerty min. Kayah czy Kasi Cerekwickiej. Jakiś czas temu zaliczyłeś debiut wraz z zespołami disco polo. Jak się współpracuje z gwiazdami promowanymi przez masowe media i uważanymi za lepsze a jak z muzykami disco polo?

– Uwielbiam koncerty, jeszcze bardziej uwielbiam je prowadzić. To niesamowita kumulacja energii i emocji. Kocham interakcję z publiką. Wszystkie koncerty, które prowadziłem wspominam z tęsknotą. Trudno porównywać artystów różnych nurtów muzycznych. Z pewnością różnią się zachowaniem na scenie, przeżywając swoją muzykę w „rytm jej brzmienia”. Kontakt bezpośredni to jednak w dużej mierze kwestia osobowości ludzkiej, a nie kreacja sceniczna. Bez względu na tworzoną muzykę. Rzadko spotykam się z tzw. gwiazdorzeniem. O wiele bardziej zauważalna jest różnica w odbiorze publiczności. Koncerty disco polo są zdecydowanie bardziej żywiołowe.

Czy z którymś z wykonawców utrzymujesz bliższy kontakt, można tu mówić o przyjaźni czy to relacje czysto zawodowe?

– W VIPO spotykam przede wszystkim ludzi ciepłych, otwartych i bardzo sympatycznych. Jako, że szybko skracam dystans często nawiązujemy bardzo serdeczne relacje. Uwielbiam rodzinkę Gwiazdowskich: Dorotkę, Marka, Sławka i Krzysia. Marek ma uroczą Żonkę Aldonkę. Raz nawet zabrali mnie na swój koncert. Widziałem wszystko „od kuchni”. Magda Niewińska jest wspaniałą osobą. Grałem nawet Jej rodzinną imprezę, poznałem bliskich na czele z Maćkiem – mężem Magdy. Artyści disco polo to na ogół bardzo sympatyczni, życzliwi i normalni ludzie :) W Wielkanocnym odcinku VIPO sprawili mi niezwykły prezent. Elwira Mejk, Andre, Janusz Konopla, After Party, Power Play, Pudzian Band i Maciek Smoliński złożyli nam na wizji ślubne życzenia!

Od momentu, gdy wystartował program VIPO sporo się zmieniło w muzyce disco polo. Ludzie inaczej już postrzegają tych muzyków, coraz mniej wstydzi się słuchać brzmień łatwych, lekkich i przyjemnych. Ponadto mamy dwie duże stacje telewizyjne oraz ogólnopolskie radia, które promują ten gatunek. Na rynku pojawiło się wiele nowych zespołów – część się przebiła i osiągnęła sukces. Część bezskutecznie próbuje swoich sił wierząc, że by zajść daleko w tej muzyce nie trzeba wielkiego wysiłku i przede wszystkim talentu. Widać także zażartą walkę o każdą złotówkę. Obłudę, fałsz, zawiść, rywalizację… Jakie jest Twoje zdanie na ten temat? W jakim kierunku zmierza disco polo? Co Ci się nie podoba? Co chciałbyś zmienić? Czego oczekujesz?

– Temat rzeka… Rzeczywiście disco polo przestało być synonimem obciachu, jezli można powiedziec, że kiedykolwiek nim było. Sytuacja jest korzystna, media sprzyjają, mówiąc językiem ekonomicznym jest koniunktura, są pieniądze. I to jest niebezpieczne, zbytnia pewność siebie może zadziałać na niekorzyść całej branży. Zbyt gwałtowny wzrost ilości półprofesjonalnych zespołów, w zasadzie amatorów zapalonych wizją łatwego zysku może obniżyć jakość całego gatunku. Co oczywiście nie znaczy, żeby młodym ludziom zabierać możliwość realizacji marzeń i pasji. Twórcze, kreatywne, ambitne, zdolne, nowe twarze są na wagę złota. Tylko potrzebujemy szlachetnego złota, nie tombaku…

10978658_1412106872432801_7632485309622338276_nUlubiona piosenka disco polo Wojtka Grodzkiego to…

– Wymarzona” z repertuaru zespołu Mig

Ulubiony teledysk…

– ”Szukam dziewczyny” zespołu Masters.

Ulubiony zespół…

– Mig, Akcent, FC Barcelona.

Ulubiony portal… I dlaczego to właśnie DiscoPortal.info?

– Dlaczego? Odpowiedzią jest Twoje nazwisko…

(śmiech) Sympatyczne prawda? Czy muzyka pochłania większość Twego czasu, czy znajdujesz go na inne pasje, zainteresowania, przyjemności?

– Pamietasz, ile czasu umawialiśmy się na ten wywiad? (śmiech)

Ale w końcu się udało! (śmiech)

– Nie da się ukryć, że muzyka jest już stałą częścią mojego życia. Prawda jest jednak taka, że najwięcej czasu pragnę z całego serca poświęcać żonie Ewie. Nie zawsze to się udaje, ale staram się, żeby praca nie determinowała mojego trybu życia. Znajduję też chwile dla siebie. Uwielbiam sport, szaleję za Barcą. Ostatnio zacząłem wędkować, lubię kabarety, kino, wyjazdy, spotkania z przyjaciółmi.

Czego słuchasz prywatnie?

– Uwielbiam funky, lubię teksty zespołu Happysad

Tradycyjnie zapytam o plany na przyszłość i marzenia…

– Marzeniem jest szczęśliwa rodzina. Planem własna kancelaria radcowska.

Dziękuję za rozmowę.

– Cała przyjemnosć po mojej stronie.

Reklamy

One thought on “Wywiad z Wojciechem Grodzkim – prowadzącym VIPO Disco Polo Hity

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s