WYWIAD Z SZYMONEM JACHIMKIEM – ZESPÓŁ MARIUSH

Wiele razy ostatnio musiałeś odpowiadać na to pytanie, ja zapytam mimo wszystko po raz kolejny – skąd się wziął Mariush?
– Mariush wziął się z Ostródy. Kiedyś byłem tam na wypadzie weekendowym z Abelardem (Giza – przyp. red.) i moją obecną żoną. W klubie Inferno był konkurs karaoke, więc wziąłem w nim udział. Zaśpiewałem „Jesteś szalona”. Konkurs karaoke polega generalnie na tym, że jedna osoba śpiewa, dwie kibicują a reszta ma to gdzieś (śmiech). Było to jakieś wydarzenie w klubie. Po paru latach, Abelard w Lidzbarku Warmińskim zobaczył plakat zespołu Łukash. Ty i czytelnicy znają zespół, natomiast dla Abelarda było to odkrycie. To samo połączenie litery „Ł” z końcówką „sh” było godne zapamiętania (śmiech). Pojawił się pomysł, by zrobić filmik o Mariushu, który był bezpośredni inspirowany właśnie Łukashem.

Nie tylko, bo była tam też parodia pewnego programu.
– Tak, Discostacja. Parę razy podczas występów przecięły się moje drogi z Marcinem Millerem z zespołu Boys. Zaczepił mnie „Ty, ale jak robisz tego Mariusha to się nabijasz ze mnie. Masz ten kapelusz, ja zawsze chodzę w kapeluszach i na pewno wszystko twierdzą, że to ze mnie”. Ja staram się nie nabijać. To odniesienie do całego gatunku, nie konkretnego twórcy. Wracając do filmiku… Scenariusz napisał Abelard, z wyjątkiem piosenek. Zawsze te filmiki przygotowywaliśmy w pośpiechu i na ostatnią chwilę. Muzycy w noc poprzedzającą nagranie przesłali piosenki, które zrobili. Napisałem na kolanie trzy teksty „Kocham Cię hej hej”, „Czemu nie ma Ciebie tu?” i „Kręć dupcią”. Później nagrywałem to pod kocem żeby nie było echa – kompletna katastrofa. Natomiast przy kręceniu teledysku bawiliśmy się bardzo dobrze. Wyszło, że ten filmik zdobył jakąś popularność, a ja się strasznie zaprzyjaźniłem z Mariushem. Założyłem mu profil na Facebooku i w ciągu jednego wieczora miałem tysiąc lajków. Gdy było 600 osób ogłosiłem, że jeżeli do północy dobijemy do tysiąca do nagram piosenkę pt. „Tysiąc lajków” i tak się stało. Ten Facebook czasami żył, później przestałem się tym bawić.

Po czasie Mariush zaczął występować z kabaretem Limo. W programie „Dzięki Bogu już weekend” mieliśmy zrobić skecz na zadany temat – konklawe i związki partnerskie. Śliski temat, albo trzeba mieć bardzo silny pomysł, albo pomysł jak to ominąć. Stwierdziliśmy, że Mariush może w swoim stylu porymować i zaśpiewać o konklawe. I wyszło! W marcu tego roku pomyślałem „Jest sześć/siedem numerów, tak na prawdę połowa płyty. Wydawało mi się, że to będzie miesiąc roboty. Napiszę teksty, Janek główny kompozytor zrobi muzykę i będzie płyta. No to nie… Okazało się, że to jest cztery miesiące ciężkiej pracy. Stwierdziliśmy, że robimy najlepiej jak umiemy, nagrywamy żywe instrumenty. No i teraz Mariush jest kilka dni po wydaniu płyty.

Nie boisz się krytyki ze strony zagorzałych fanów disco polo, że odwrócą się od Szymona Jachimka jako artysty kabaretowego, który atakuje ten gatunek?
– Teraz pytanie, czy atakuje?

W nieco inny sposób.
– To na pewno jest pastisz, nie jest to kpina tylko disco polo zrobione na śmiesznie, bo jest kilka rzeczy w tym nurcie, które są śmieszne. Sposób śpiewania, podobieństwo utworów do siebie, no i teksty, bo to dla mnie jest najważniejsze. Chciałbym pisać, niekoniecznie dla Mariusha, lecz dla wykonawców i to się parę razy udało. Enej na pierwszej płycie ma mój tekst, Dorota Miśkiewicz wykonała też moją piosenkę. Tak więc staram się słuchać tekstów i nie słyszałem tekstu disco polo, który byłby fajnie pokombinowany. Zdarzyło mi się usłyszeć rzeczy złe, napisane bardzo szybko na kolanie i to mnie właśnie wkurza. Jeżeli chciałbym coś sparodiować to właśnie teksty. Ja rozumiem, że nie o tekst chodzi w tej zabawie. Analizując rynek doszedłem do wniosku, że muzycy disco polo są bardziej uczciwi wobec swoich odbiorców pisząc takie teksty, niż np. zespół Feel. On to bardzo przeżywa, robi to wszystko na wielkim powerze, stara się zrobić wrażenie, że to jest wielka sztuka. Śpiewają „Przy mnie bądź, a przy mnie bądź, w pustej szklance pomarańcze, to ideał Twój” – to jakieś straszne pierdafony. Tylko to są pierdafony mające ambicję tekstu literackiego, oni chcą żeby to brzmiało mądrze. Nawet to niegłupio brzmi, gdy słuchasz tego pierwszy raz, ale gdy się wsłuchasz to wychodzi jakieś gówno. To nie jest w porządku.

Każdy słucha innej muzyki. Disco polo jest w porządku, bo jak się idzie na imprezę to wszyscy są uśmiechnięci, uhahani, nie ma agresji. No chyba, że gdzieś tam na wiejskiej imprezie można dostać w zęby – nie wiem, nie byłem. Ja sam nie słucham tego, nie mam żadnej płyty, ale jeżeli ktoś słucha to nie mam z tym problemu. Płyta Mariusha to fajny materiał do skomentowania i puszczenia oka, te teksty są disco-polowe ale nieco inaczej. Mariush czasami nie potrafi się posłużyć językiem polskim i czasami źle odmienia. Pamiętam sprzed wielu lat piosenkę disco polo z programu Disco Relax „Najpiękniejsza, najwspanialsza, w dyskotece tańczy walca” – czyli takie prawie, a jednak nie (śmiech). Mam wrażenie, że w wielu momentach muzycy disco polo pisząc tekst stwierdzą „A dobra, lecimy dalej”, machną ręką. I z tego można się naprawdę pośmiać i do tego doczepić.

Płyta Mariusha nagrana jest z pełnym zaangażowaniem. Ona też nie jest stricte disco-polowa, jest dużo żywych instrumentów i cztery numery, które śpiewamy praktycznie acapella. Na głosy, bo zaprosiłem do współpracy dwóch chłopaków po studium wokalno-aktorskim w Gdyni. Potrafią tańczyć, potrafią śpiewać no i śpiewamy durnowate teksty.

To może być alternatywa, bo są zespoły, które prześmiewają disco polo tak jak np. Bracia Figo Fagot. Oni jednak są często niesmaczni i ordynarni, a Mariush właśnie jest inny.
– Spotkałem się w Internecie z opiniami, że Bracia Figo Fagot to wiadomo jest parodia, a Mariush to niewiadomo co. Ja się nie pokuszę o takie teksty jak ten zespół, to mnie nawet nie bawi. Z wyjątkiem „O Boże Boże Bożenko” – bo to akurat jest fajne, ale kolejne utwory to ten sam patent. Mariush jest bardzo liryczny, jest przewrażliwiony do bólu i w tym często jest kiczowaty. Taki jest pomysł na to disco. Bardzo chciałem coś takiego zrobić, bo czegoś takiego jeszcze nie było. Te teksty są wrażliwe, trochę literackie, jednocześnie przesterowane, że ta polszczyzna jest używa w zły sposób. W piosence „Kocham Cię hej hej” Mariush z pełnym zaangażowaniem wyśpiewuje „Kocham ciało, kocham duch, kocham woskowinę z uch”. Starałem się, by ta płyta nie była kabaretowa, by nie pokazywać jakie disco polo jest głupie itd. Starałem się wyobrazić Mariusha i wymyślić jaką płytę taki chłopak mógłby nagrać, gdyby istniał.

Podszedłeś do tego bardzo poważnie i jak sam zauważyłeś, nagranie płyty to nie jest takie hop siup. To ciężki kawałek chleba, w który trzeba też sporo zainwestować.
– Badając, czy płyta Mariusha jest komukolwiek potrzebna, zrobiłem zbiórkę na Polak Potrafi. Były trzy piosenki i nie było wiadome, czy ludzie dalej będą chcieli w to iść. Postanowiłem, że zbiorę 5,5 tys. zł i jak się uda to się uda, a jak nie to nie. Pieniądze jednak nie spływały wielką falą, ale ludzie pisali, że będzie dobrze, że chcą itp., więc stwierdziłem, że tak czy siak zrobię tą płytę. Doszedłem do wniosku, że w 5,5 tys. zł się nie mieszczę, ale w 10 tys. zł już na pewno. Nie miałem zielonego pojęcia o powstawaniu płyty – zarówno jak to wygląda od strony technicznej jak i od strony finansowej. Teraz jestem w komfortowym momencie, rozpoczęła się sprzedaż płyty, wydatki mam zamknięte. Mam nadzieję, że chociaż częściowo mi się zwróci. Jeżeli nie – trudno, takiej frajdy jaką miałem przy tym projekcie nie miałem chyba przy żadnym innym.

Co na tej płycie znajdą fani disco polo, fani Mariusha i fani kabaretu?
Najłatwiej odpowiedzieć mi na pytanie o fanach Mariusha, bo tych najlepiej znam. Są pełne wersje piosenek, które gdzieś już tam się pojawiły – „Kręć dupcią”, „Czemu nie ma Ciebie tu?”, gdzie zarówno „Krowa smutno robi mu” jaki „Szwajcar robi ser” no i wiele różnych ludzi i zwierzątek robi smutno „coś” bo nie ma tutaj ukochanej osoby. Jest też „Kocham Cię hej hej” i „Nie każde łóżko”. Do tego jest kilka zupełnie nowych numerów.

Teledysk „Nie każde łóżko” kończę jakąś durną improwizacją do łabędzi śpiewaną na plaży. Pojawiły się głosy „Nagraj piosenkę o łabędziach”, no więc jest piosenka o łabędziach, która reprezentuje zupełnie inny nurt w twórczości Mariusha. Nie wiem jak jest z muzykami disco polo, ale Mariush niesłychanie podoba się dzieciom. Kończąc ten utwór miałem wrażenie, że jest on żenujący. Realizator powiedział, że nie, to jest infantylne, dziecięce. Wpadłam, więc na pomysł – zaprośmy dzieci i w tej piosence wyskakuje chórek dziecięcy.

Na płycie jest też wspomniany cykl czterech pór roku, gdzie śpiewam acapella. Jest też mój faworyt, do którego będziemy robić teledysk. Realizuję tym swoje młodzieńcze marzenia, by grać w boysbandzie. Patrzyłem na Just 5, oni zawsze fajnie się poruszali, fajnie śpiewali, kobiety za nimi szalały. Ja jako zakompleksiony nastolatek, też tak chciałem. Jest to piosenka „Dzień po Walentynkach”, którą udostępniłem już na Facebooku. Nagrana była w pokoju hotelowym na dużym kacu. Wysłałem ją do kompozytora Huberta Świątka, który zaaranżował ją tak, że brzmi to faktycznie jak klasyczny, boysbandowy, przytulaniowy hit.

Jestem strasznie ciekawy co znajdą na tej płycie fani disco polo… Nigdy nie byłem na festiwalu disco polo, na imprezie, więc na pierwsze zaproszenie lecę jak na skrzydłach. Nie wiem jak to będzie, bo niektórzy mogą mnie wygwizdać, bo powiedzą, że się nabijam. Ale ja naprawdę się nie nabijam! Bardzo chciałbym pojechać do Kobylnicy, do Ostródy. Wtedy okazałoby się, co na tej płycie jest dla fanów disco polo. Nie chciałbym całego roku spędzić na takich imprezach, bo może się okazać, że to całkiem obcy mi świat.

Fani kabaretu… Niektórzy się o mnie niepokoją, mówią, że robię skok na kasę, bo disco polo jest popularne. Oczywiście, jeżeli pojawi się koncert i pieniądze to nie będę ich wyrzucał do śmietnika. W tej projekt włożyłem dużo, nie wiem czy mi się zwróci i niech tak zostanie. Bardzo cieszę się ze spotkania z Arturem Andrusem, którego mam za najlepszego tekściarza w kraju. Powiedział, że to świetna płyta, że jest śmieszna i dobrze nagrana. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś będzie miał dobrą wolę i usłyszy to przymrużenie oka i wsłucha się w teksty to będzie mu się podobało. Może być tak, że ktoś powie, że Jachimek się sprzedał, że to słabe itd., ale to normalne…

Są już jakieś statystyki sprzedaży?
– Firma Fonografika, która wydała tą płytę prosiła, bym ich bardzo nie naciskał. Po miesiącu, po dwóch będziemy coś więcej wiedzieć. Z Kabaretem Limo jesteśmy w pożegnalnej trasie i zawsze po występie możną tą płytę kupić. Zawsze te 2/3 płyty zejdą. Nie jest tak, że ludzie się rzucają i wyrywają ten egzemplarze.

Żadnych konfrontacji się nie boisz, ani z fanami kabaretu, ani z fanami disco polo ani z zespołami.
– Cieszę się, że spotkanie z Marcinem Millerem było bardzo sympatyczne. Napisał nawet na swoim oficjalnym profilu na YouTube o filmiku z Mariushem, że jest fajny i śmieszny. Dystans tego człowieka jest fantastyczny. Mariush nie jest agresywny, więc wydaje mi się, że nie ma powodów do konfrontacji. To, że zdążyłem przeczytać w Internecie o sobie i Mariushu straszne rzeczy to jest zupełnie normalne. Taki jest Internet. Jako Limo jesteśmy wyzywani od Żydów, od różnych mniejszości seksualnych, czytaliśmy masakryczne rzeczy. Jeżeli człowiek pokazuje się publicznie to musi być na to gotowy. Mariush na pewno będzie budził potężny hejt wśród ludzi, którzy nienawidzą disco polo i wśród ludzi, którzy kochają disco polo, więc te grupy będą mogły razem zbić piątkę (śmiech).

Od 1 stycznia jesteś wolny od Kabaretu Limo, czego zatem możemy się spodziewać po Mariushu? Jest płyta, są teledyski, był już pierwszy koncert.
– Mamy zapytania o koncerty. Na płycie jest numer „Tester oprogramowania”. Na Polak Potrafi można było wykupić słowo i tytuł do piosenki, taki też został wykupiony. Wziąłem słowa, tytuł i napisałem piosenkę. Co ciekawe, tytuł wykupił człowiek, który pracuje jako tester oprogramowania. Powiedział o tym w branży i oni się tym zachwycili. 18 maja we Wrocławiu mają swoje TestingCup, czyli Mistrzostwa Polski w Testowaniu Oprogramowania i ja mam tam zagrać (śmiech). Mariush może się też sprawdzić na wielkich amfiteatralnych imprezach i już praktycznie dogadani jesteśmy z Mrągowem. Z drugiej strony… Nie chciałbym robić teraz wyłącznie Mariusha. Mam nadzieję, że będę trochę więcej w domu i uda mi się więcej pisać. A jaka jest przyszłość jego, nie mam pojęcia… Nie sądzę bym chciał jeszcze za 10, czy 15 lat jeździć jako Mariush. Rok, dwa, może być mało jeżeli ta fala będzie powoli szła. Zobaczymy, czy ten projekt trafi do ludzi, czy będą chcieli słuchać i przychodzić na koncerty i też na ile te koncerty będą nam dawały frajdę.

Czyli może być tak, że za dwa lata będziemy rozmawiać o drugiej płycie Mariusha i o duecie z zespołem Boys.
– (śmiech) Jeżeli miałbym nagrać duet z zespołem Boys to super. Chciałbym też by na tej samej płycie był Mariush feat. Artur Andrus. Ciągnąć dwa skrzydła, łączyć a nie dzielić. Mariush to jest chłopak, który kocha wszystkie kobiety, nie ma z nikim problemu, więc mam nadzieję, że ta pozytywna energie przeniesie się na słuchaczy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s