WYWIAD Z NORBERTEM WAWRZYNEM: ZESPÓŁ TASTE

W ciągu ostatnich tygodni sporo wydarzyło się w życiu Twoim, a szczególnie zespołu Taste. Płyta, single, teledyski, kontrakty…

– Tak. Jakoś udało się wszystko ruszyć. Od dłuższego czasu pracowałem nad debiutanckim materiałem, skryłem się w studio, pisałem, tworzyłem i przyszedł czas by tym wszystkim się podzielić. Po kilku singlach przyszedł czas na płytę „Blisko Ty” która swoja premierę miał 13 lipca.

Opowiedz nam coś o tym albumie. Jesteś z niego zadowolony?

– Płyta jest różna, znajdziecie na niej kawałki disco, dance, eurodence, trance, jest nawet na niej moja perełka rock – popowa ballada „Chwila marzeń”. Płyta dla każdego artysty jest czymś szczególnym zwłaszcza, że jestem debiutantem w muzyce tanecznej i jest to moje pierwsze dziecko. Utwory zamknięte w krążku to spełnienie marzeń każdego twórcy zwłaszczaz że są to moje autorskie produkcje. „Blisko Ty” – utwór tytułowy płyty skomponował Jakub Narloch, ja napisałem tekst. Krążek to 15 utworów oraz 3 remiksy utrzymane od początku do końca w dancowym klimacie. Ciepłe brzmienia, niebanalne teksty jak i melodie oprawione zawodowymi aranżacjami nad, którymi czuwali najlepsi producenci muzyki tanecznej w Polsce.

Nie uważasz, że ta płyta wyszła za szybko?

– Na tą chwilę wszyscy wydają tylko single wraz z klipami, nikt nie chce pokazać całego materiału. Ja postanowiłem zrobić to inaczej. Pokazać siebie i to co w sercu i duszy mi gra poprzez krążek.

Płyta ukazała się nakładem wydawnictwa StarMaker Music, które na rynku istnieje od czerwca tego roku. Nie bałeś się powierzać mu swojego materiału, który kosztował Cię sporo pracy i pieniędzy?

– Obawy są zawsze, lecz pod nowy wydawnictwem kryje się sztab ludzi, którzy doskonale znają realia i polski rynek muzyki tanecznej. Jest to nasz debiut ale wspólnym zaufaniem zbudujemy wiele dróg.

Jak układa się Wasza współpraca? Dlaczego akurat StarMaker Music?

– Materiał mój jak już wcześniej wspomniałem jest różny. SMM nie ograniczył mnie w wydaniu i pokazaniu go światu. Jedni tworzą disco polo, inni typowy dance. Ja chciałem pokazać ambitną stronę muzyki tanecznej… Nie zabrakło jednak utworów prostszych ale melodyjnych z ciekawymi tekstami.

Czyli wierzysz, że na polskim rynku jest miejsce na nieco ambitniejszą muzykę dance?

– Wiele razy słyszałem bym robił prościej, bo to się sprzedaje… Kwestia tego czy się chcemy sprzedać i w jaki sposób i co nam w duszy gra. Staram się wielokrotnie coś prostszego napisać, aczkolwiek nie uważam żeby moja muzyka była trudna dla odbiorcy. Mimo wszystko jest to dance, muzyka do tańczenia, a jeśli ktoś zatrzyma się na chwilę i przemyśli tekst dostrzeże, że jest tam coś jeszcze ukryte…

Wiem, że jesteśmy w przededniu premiery kolejnego teledysku. Zdradzisz nam coś na ten temat?

– Do premiery nowego klipu jeszcze trochę. Nie chcę dużo zdradzać, gdyż chce by była to niespodzianka i uczta muzyczno –obrazowa. Ale uwierzcie zaskoczenie będzie.

Od momentu pokazania się publice po raz pierwszy, do czasu Twojego pierwszego występu minęło kilka miesięcy. To zamierzony proces i czas, w ciągu którego chciałeś wbić się w świadomość słuchaczy i wyrobić markę „Taste”?

– Od samego początku powiedziałem sobie, że jeśli mam wyjść na scenę i zagrać materiał, musi to być w 100% moje. Nie chciałem grać coverów innych zespołów. Chciałem, by występ był przygotowany i zaplanowany na najwyższym poziomie.

To jak wspminasz ten pierwszy występ?

– To zależy o jaka muzykę pytasz? Każdy koncert jest wyjątkowy, czy grasz z bandem z tyłu czy solo czy z tancerzami. Ostatnie wspomnienia jednak mam z koncertu w Gdyni, gdzie była wyjątkowa atmosfera. Towarzyszyły mi 2 tancerki a ja wyżyłem się scenicznie.

No właśnie, grałeś wcześniej nieco inną muzykę… Dlaczego i jak trafiłęś do do disco polo?

– Żyjemy w kraju gdzie jeśli ktoś robi muzykę elektroniczną – danceową od razu zostaje zaszufladkowany i łatka disco polo przybita. Nie uważam, że gram muzykę disco polo ale również nie wstydzę się tego, że ktoś moją muzykę tak nazywa. Taki jest trend i tego nie zmienimy. Jestem przesiąknięty gitarowym brzmieniem, do dziś chętnie biorę gitarę i tworzę nowe kawałki. Bardzo podoba mi się brzmienie zespołu Power Play, ale po co powtarzać schematy i podrabiać zespół… Staram się stworzyć w wraz z moimi producentami to coś co będzie rozpoznawalne dla Taste. Gdy miałem 16 lat zacząłem podpatrywać moich kolegów i ich poczynania na gitarze, więc by nie zostać w tyle składałem pierwsze akordy. Po pewnym czasie powstawały zespoły, graliśmy rocka, poezje śpiewaną, potem rock pop, teraz przyszedł czas na muzykę taneczną.

Dlaczego nazwa „Taste”?

– Taste – to smak. A muzyka to uczta, którą można się dzielić i każdy może posmakować mojej twórczości.

W ciągu kilku tych ostatnich miesięcy zdążyłeś poznać nieco branże i zasady jakie w niej panują… Jak dobrze wiemy dużo tu brudu, nieuczciwości, zawiści… Spodziewałeś się, że polskie disco to takie szambo?

– Ciężkie pytanie… Na swojej drodze spotkałem wielu wspaniałych ludzi, którzy pomogli i pomagają mi spełniać moje marzenia i cele muzyczne, jest oczywiście i ciemna strona mocy lecz mimo wszystko sympatia ludzi do tego co robie, jest ogromna więc to jest moja siłą. Nie patrzę na złe strony rynku muzycznego… Na pewno nie można się sprzedać, trzeba mieć prosty kręgosłup.

Jeżeli już o tym mówimy, dlaczego nie wystąpisz w Ostródzie? Przecież już oficjalnie byłeś zapowiadany jako jeden z debiutantów…

– Nie chcę jednak wypowiadać się na ten temat. Powiem tylko tyle, że decyzja jak dla debiutanta nie była łatwa, zwłaszcza gdzie miałem już praktycznie przygotowane show a występ w Ostródzie był moim marzeniem…

Na pewno muzyka i artystę takiego jak Ty, boli że o wielu sprawach w tej branży nie decyduje to, kto jest dobry tylko tak naprawdę inne czynniki, takie jak znajomości i układy…

– Słuchacze decydują kto jest dobry, lecz niestety jak powiedziałeś znajomości robią swoje… Za kilka lat jak już nabiorę tych znajomości, ze mną może być podobnie (śmiech).

Masz już przyjaciół, lub dobrych znajomych w branży?

– Oj, tak. Począwszy od producentów takich jak Robert Balcerzak, czy Jakub Narloch po innych artystów. Trzeba być człowiekiem dla ludzi, to procentuje… Wielokrotnie się wspieramy, jak to mówią w nocy o północy.

Skład zespołu jest już ustabilizowany? Masz stałą ekipę?

– Trzon, czyli ja jest stały. Co do tancerzy współpracuje z tancerzami i tancerkami… W zależności od imprezy i zapotrzebowania.

Jak rodzina reaguje na Twoje muzyczne pasje i coraz częstszą nieobecność  w domu?

– Mimo wszystko wspiera. Bez wsparcia rodziny nie byłbym w tym miejscu gdzie jestem. Nie było by zespołu, utworów, teledysków czy płyty. Mój najmniejszy i największy fan czyli mój synek Tymon oraz żona dają mi siłę na każdy dzień. I za to im dziękuję.

Jak to się stało, że z rodzinnego Radomia przeprpwadziłeś się do Gdańska?

– Kilka lat temu moja żona wymyśliła sobie, by pojechać nad morze i tam budować rodzinę. Długo się nie zastanawialiśmy, aczkolwiek bardzo ciężko żyć z dla od bliskich. Wiadome, tworzymy swoja rodzinę z naszym synkiem, ale wsparcie i pomoc rodziców wskazana, zwłaszcza gdy dużo czasu poświęcam również muzyce.

Jak Ciebie – muzyka dance, disco polo – postrzegają w mieście rodzinnym i tym, w którym aktualnie przebywasz?

– W Radomiu bardziej znają mnie bo tam 30 lat mieszkałem. Gdańsk mimo wszystko to metropolia, tu każdy może być kim chce. Bez stresu przemierzam gdańskie uliczki. Jeżeli chodzi o popularność… Dostaję mnóstwo wiadomości i e-maili od fanów i sympatyków zespołu. Cieszę się że moja muzyka przynosi ludziom radość i pozytywne emocje.

Jaki jest Norbert prywatnie?

– Prywatnie? Normalny facet z krwi i kości… To pytanie powinieneś skierować do mojej żony ona ci doskonale by odpowiedziałaJ

Kiedyś na pewno ją wypytam o Ciebie (śmiech). Czym zajmujesz się poza graniem?

– Praca – dom – praca. Jak każdy człowiek pracuję, bo z grania póki co ciężko się utrzymać, a na rodzinie i produkcjach muzycznych nie można oszczędzać.

Hobby, pasje?

– Czas z rodziną, gitara to było moje oczko w głowie, lubię gotować, dobry film…

Jak wyobrażasz sobie kolejne miesiące dla Taste? Co chciałbyś osiągnąć, przeżyć, zrobić… Jakie plany i marzenia?

– Marzeń jest wiele. Zawsze powtarzam, że trzeba mierzyć w te największe. Podwójnej platyny płyty myślę, że nie będzie ale trzeba w to wierzyć… Przede wszystkim koncerty, pokazanie Taste, to że jest płyta nie znaczy, że spoczywam na laurach… Cały czas tworzę nowe kawałki i już niebawem wiele niespodzianek ode mnie i mojego przyjaciela, producenta muzycznego Jakuba Narlocha jak i całego zespołu. Obiecuję że będzie moc.

Reklamy

2 thoughts on “WYWIAD Z NORBERTEM WAWRZYNEM: ZESPÓŁ TASTE

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s