Wywiad z Łukaszem Woroblem – zespół Ambu-Lans

Clipboard02Poznaliśmy się na tegorocznej Kobylnicy i dopiero wówczas zaspokoiłeś moją ciekawość jeżeli chodzi o nazwę zespołu: Ambu-Lans. Wytłumacz to proszę teraz naszym czytelnikom.

– To jest taka gra słówek, która polega na połączeniu znaczenia słowa „Karetka” czyli „Ambulans”. To ma być takie przesłanie, ma to być pogotowie dobrej zabawy, dobrego nastroju.

Sporo podróżujesz… Jesteś z Lubelszczyzny, mieszkasz nad morzem a przymierzasz się do zamieszkania w stolicy.

– Sama Warszawa daje spore możliwości. I te prywatne i te zawodowe. Pozwala być częściej, pojawiać się i istnieć w sprawach branżowych.

Na Lubelszczyźnie macie już niezłą ekipę. Sporo zespołów, czyżby wyrastała nam druga stolica disco polo?

– Myślę, że wynika to z tego, że jest tam sporo uzdolnionych artystów.

Przyjaźnicie się?

– Tak, jak najbardziej. W ostatnim czasie sporo utworów pisałem dla tych zespołów, min. dla grupy Strych. Fajne relacje są między nami. Zresztą Marek ze Strychu grał ze mną kiedyś w zespole Yago.

Czy w disco polo rzeczywiście można mówić o przyjaźni? Jak to jest z Wami? Byłem o tym przekonany cały czas dopóki nie zostałem menedżerem zespołu, który wkracza na rynek.

To fakt. Przede wszystkim zacznijmy od samego słowa „Przyjaźń”. Nie jest to słowo, którym można szastać w prawo i lewo. Jeżeli jest to szczere to w porządku. Obserwujemy jednak takie relacje, gdzie główną rolę odgrywa obłuda.

W Kobylnicy mimo późnej godziny i sporego zmęczenia materiału rozmawialiśmy na temat tego, co nam się nie podoba w branży. Zgodziliśmy się chyba we wszystkich kwestiach. To nie jest tak, że tylko Tobie sporo leży na sercu. Zespoły wolą milczeć…

Nie chcą mówić z obawy przed tym, że później zostaną wyeliminowani. Albo inaczej, takie modne słowo – wyhejtowani. Spotkałem się z tym, że prywatnie ktoś może Ci o wiele więcej powiedzieć – kogoś obsmarować, albo pochwalić – niż jakby miał to powiedzieć w wywiadzie.

Dlaczego dobremu zespołowi ciężko jest się przebić? Bo skoro na tych kiepskich ktoś zarabia pieniądze to dlaczego nie miałby zarabiać na tych lepszych?

– Może to drastycznie zabrzmi… To jest po prostu brak poważnego traktowania publiczności. Serwuje się im „papkę”, to jest najłatwiejszy sposób zarabiania pieniędzy. Tu nie chodzi o głupotę słuchaczy, oni nie mają wyboru – jest „papka”.

Przejdźmy do milszych tematów. Opowiadaj co tam u Ciebie. Kiedy nowy singiel? Wiem, że ostatnio pracowałeś intensywnie kilka dni z Emilem Jeleniem.

– Tak, pracowałem z Emilem, tak jak w przypadku ostatniej produkcji. Mam nadzieję, że się to nie zmieni. Nagraliśmy z Emilem trzy utwory, mam zatem motywację, by robić kolejny teledysk. Ciężko odpowiedzieć na to pytanie, co nowego w zespole… Bo mimo pracy jaką wykonuje i wkładam w tej projekt nie jestem jeszcze wystarczająco promowany. Trudno mi podejmować jakiekolwiek kroki. Na pewno w październiku na składance firmy Folk ma pojawić się utwór „Vabank”.

Skąd w ogóle pomysł na współpracę z Emilem? Nie pytam jak układa się Wam współpraca bo to chyba oczywiste. 

– Bardzo sobie cenie jego produkcje. W jego piosenkach dobra zabawa zawarta w tekstach nie zamyka się w temacie BMW, gołych dup oraz klubów. Wcześniej współpracowałem z Markiem z zespołu Strych, ale doszliśmy do wniosku, że nie udźwigniemy kilku projektów. Zdecydowaliśmy się nawiązać współpracę z Emilem, z którym już stworzyliśmy piosenkę o Euro 2012. Było fajnie.

Podobno w Kobylnicy od zespołu Top One usłyszałeś kilka ciepłych słów na temat swojej interpretacji piosenki „Trendy”, którą pierwotnie wykonywali oni.

– To mnie trochę zaskoczyło. Do tego momentu znałem tylko komentarze, które czytałem w Internecie. Ale tym się nie przejmowałem, bo robią to ludzie „życzliwi”. Z tych komentarzy można było wywnioskować, że Łukasz z zespołu Ambu-Lans i Paweł Kucharski z Top One mają między sobą konflikt. Tak nie jest. Miłe było to, że podszedł do mnie i powiedział, że nie słyszał lepszej interpretacji tego utworu. Trochę się zawstydziłem.

Coś z kart historii… jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką.

– Zaczęła się ona z pierwszym oddechem. Jeżeli chodzi o pamięć, to w szkole podstawowej. Starszaki stawiali mnie na ławce i proszę, zagraj koncert. Bili brawo, powtarzało się to coraz częściej. Później szkoła średnia, tam podszlifowałem swój warsztat wokalny. Jednocześnie byłem członkiem zespołu Pieśni i Tańca Ziemi Hrubieszowskiej. Wtedy kierownikiem zespołu był Krzysiek, który grał jeszcze wesela, bankiety itd. Zaproponował mi współpracę. Później dostałem propozycję od zespołu Yago i tam zagrzałem dość długo. Później przeprowadziłem się do Szczecina i nastąpiła chwilowa przerwa w mojej karierze. Po czterech miesiącach napisałem dopiero kolejną piosenkę.

Czym generalnie zajmujesz się na co dzień? Wiem, że piszesz teksty piosenek na zamówienie.

– Nie jest to regularne. Jednego dnia mogą Ci się trafić dwa zlecenia, a przez kolejne 15 ani jedno. A tak to pracuje w handlu, mam na co dzień kontakt z klientami. Z zawodu jestem fryzjerem, aczkolwiek się tym nie zajmuje.

Jak widzisz siebie za parę lat?

– Kłamałbym gdybym powiedział, że nie chciałbym rzucić handlu i żyć z koncertów. Widziałbym siebie w trasie koncertowej. Lubię to. Podejrzewam, że gdybym tego nie kochał to bym tego nie robił.

Czego Ci życzyć?

– Cierpliwości, powodzenia.

Advertisements

One thought on “Wywiad z Łukaszem Woroblem – zespół Ambu-Lans

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s