Wywiad z Pawłem Sałdanem

Clipboard01Jak zaczęła się twoja przygoda z muzyką?
– To zaczęło się bardzo dawno temu, bo jeszcze w przedszkolu śpiewałem w chórze szczecińskich Słowików. Później poszedłem do szkoły muzycznej, gdzie przez 8 lat grałem na fortepianie, na gitarze, śpiewałem. Później sobie muzyke podarowałem na kilka lat. Na scene wróciłem w roku 2005. Była tam przygoda z musicalem, w końcu propozycja od zespołu Setus i tak to na prawdę się zaczęło.

Jak nawiązała się współpraca z zespołem Setus?
– Z tego, co pamiętam Grzegorz napisał do mnie i na Naszej Klasie i na Muzzo.pl z propozycją, czy nie chciałbym z nim zaśpiewać. Na początku miałem pewne obawy, bo nigdy nie miałem do czynienia z muzyką disco. Na początku miało to być tak, że będę tylko śpiewał – nigdzie się nie będę pokazywał. Miał to być projekt studyjny. Stało się inaczej. Powstały klipy, powstała płyta, koncerty, mniejsze i większe sukcesy… No i nastąpiło rozstanie z Setusem.

Rozstanie w momencie, gdy zapowiadaliście się na prawdę dobrze. Szybko zyskaliście sporo fanów, zgarnęliście nawet nagrode w Kobylnicy, a tu nagle Pawła Sałdana nie ma w zespole.
– Tak na prawdę decyzję o odejściu z Setusa podjąłem po przyjeździe do Kobylnicy w 2011 roku. Tego nigdzie jeszcze nie mówiłem w żadnym wywiadzie ale chodzi o to, że drobne nieporozumienia z Grzegorzem uniemożliwiły kontynuowanie dalszej współpracy. Pojawił się pomysł na solową karierę. Wielu ludzi mnie dopingowało.

Z czego wynikały te nieporozumienia? Za szybko ta popularność przyszła? Czy po prostu chodziło o różnicie charakterów?
– Po pierwsze to różnice charakterów. Po drugie rozminęły się nasze fascynacje muzyczne.  Grzegorz chciał iść w kierunku Italo Disco, co nie do końca było moim marzeniem. Zawsze szedłem w kierunku nowoczesnych rytmów. Nie było to łatwe. Do dziś ludzie mnie spotykają i mówią „O, Setus”.

Będziesz jeszcze długo z tym walczył.
– Zdaje sobie z tego sprawę.

Ta zmiana wyszła Ci na dobre?
– Jestem bardzo zadowolony. Opinie, które do mnie docierają są bardzo pochlebne.

Masz jakąś satysfakcję z tego odejścia? Bo z całym szacunkiem dla Grześka, którego notabene lobię i z nim współpracuje, to nie jest już ten sam Setus jak na samym początku.
– Nie mnie oceniać czy mnie się powodzi i czy jemu się powodzi. Setus ma nowego wokalistę – Darka, którego bardzo lubię. Często rozmawiamy ze sobą, bardzo fajny człowiek. Myślę, że problemem tego zespołu jest to, że Grzegorz ma zbyt duże aspiracje, którym nie jest w stanie sprostać.

Jest miedzy wami konflikt?
– Czasami rozmawiamy ze sobą mailowo, ale ja ogólnie unikam kontaktu.

Ok, przejdźmy zatem do Ciebie. Wydałeś debiutancką płytę. Marzenie każdego wokalisty.
– Tak, to jest moje dziecko, które powstawało przez dwa lata. Pierwsze piosenki nagrałem jeszcze przed odejściem z zespołu Setus, min. piosenkę tytułową „Dobrze wiem”.  Nie spieszyłem się z tym materiałem, bo chciałem przygotować dobrą płytę, co myślę mi się udało. Chciałem, żeby było to inne niż to, co było w Setusie. To chyba jedyna płyta na rynku, której nie da się zaszufladkować, bo każda piosenka jest inna. Te piosenki nie pasują do siebie a jednocześnie tworzą całość.

Czyli jesteś zadowolony z niej?
– Jej premiera była w kwietniu. Mi towarzyszy już prawie od roku, bo w listopadzie była gotowa. Czekaliśmy po prostu z wydawcą na lepszy moment, by ją wypuścić w rynek. Mi do dziś się te piosenki nie znudziły. Jestem z niej bardzo zadowolony. Oczywiście coś tam bym pozmieniał, ale nie mam żadnego parcia na nagrywanie kolejnego materiału. Chce ten dobrze wypromować, by te piosenki się ludziom dobrze wysłuchały. Piosenki, które wybieram do klipów są bardzo różne i najbliższe trzy teledyski mogą bardzo zaskoczyć.

Kiedy najbliższy?
– W połowie lipca kręcimy klip do piosenki „Dobrze wiem”. I klip i utwór będzie miał swoją premierę aż w czterech wersjach.

Skoro mowa o klipach. Kim jest ta tajemnicza, rudowłosa kobieta, która Ci w nich towarzyszy?
– Tajemnicza, rudowłosa kobieta to Iwona Chomiczewska, wokalistka. Moja wieloletnia przyjaciółka, bardzo dobrze się znamy. Codziennie się widujemy, albo rozmawiamy przez telefon. Iwona jest bardzo utalentowana, ale boi się szerzej pokazać. Przy okazj Disco Hit Festiwalu w Kobylnicy miała ku temu okazję. Poza tym dzielnie wspiera mnie w studiu. Ma głowę pełną dźwięków. Jak razem śpiewamy w studiu i usłyszy dźwięk niepodchodzący pod tonację to zaraz mnie tam wali po głowie. Z ręką na sercu przyznam, że w Polsce nie jedna wielka gwiazda mogłaby się przed nią schować jeżeli chodzi o wokal.

Czym zajmujesz się na co dzień?
– Z wykształcenia jestem technologiem żywności i technologiem turystyki. Natomiast na codzień pracuje w branży farmaceuto-stomatologicznej. Przez wiele lat byłem przedstawicielem firm farmaceutycznych. Teraz natomiast pracuje w gabinecie stomatologicznym.

Jaki jest Paweł Sałdan prywatnie?
– Taki sam jak na scenie. Wesoły, szczery, niektórzy twierdzą, że dusza towarzystwa. Ja czasami już sam ze sobą wytrzymać nie mogę.

Plany na najbliższą przyszłość? Marzenia?
– Na pewno chciałbym spotykać się z publiką na koncertach. Chciałbym dokładnie wypromować płytę żeby trafiła do szerokiego grona odbiorców. Na wakacjach w przyszłym roku może nowy singiel zapowiadający nowy album. Z tym się jednak nie spieszę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s