Wywiad z grupą Letni Chamski Podryw

letni chamksi podrywBez względu na to jaka piosenka została wybrana hitem lata Disco Hit Festiwalu w Kobylnicy, Wy kilka dni temu zaprezentowaliście utwór, który już stał się hitem.
Cantona: Cieszymy się bardzo, że przygotowaliśmy na te wakacje coś gorącego – hym wszystkich szalonych opalonych ludzi pod tytułem „Redneck”. Klip jest w sieci kilka dni a obejrzało go już ponad trzysta tysięcy osób. Tzn. tu chodzi o wyświetlenia, bo ktoś mógł tłuc numer długo w kółko.

Anton: W sensie gwałcił replay.

Cantona: Cieszymy się, że sie znowu udało rozbawić ludzi. Oni się cieszą, my sie cieszymy, każdy jest zadowolony.

W poprzednim roku zdobyliście wakacje do spółki z grupą V-unit. Ten okres przedwakacyjny przepracowujecie ciężej, jest to większe skupienie?
Anton: Czy się skupiamy? My się chyba nigdy nie skupiamy. Siadamy w studiu i po prostu nagrywamy numer…

Cantona: „Tylko hit na lato” to też był bardzo fajny numer, dziś ma ponad 8 mln wyświetleń. W tym roku postanowiliśmy sami zrobić coś na wakacje. To jest spontan. Jakby nie było spontanu to by nie dało rady tego zrobić.

Anton: Nie myślimy nad tym, co będzie. Siadamy, nagrywamy, puszczamy.

Skoro widzimy się dziś w Kobylnicy to znaczy, że nie wstydzicie się grania na imprezach discopolowych.
Anton: Czego się wstydzić? My gramy, bawimy się z ludźmi, oni się bawią, więc jest fajnie. Często mamy koncerty, gdzie gramy razem z zespołami disco polo.

Cantona: Znamy się z kilkoma zespołami, lubimy. Nigdy nie mieliśmy problemu z graniem na takich imprezach. Czasami gramy z hip-hopowcami, czasami z discopolowcami. Takie jest założenie. Gramy tam gdzie nas chcą, gdzie jest dobra zabawa.

Pracujecie nad nowym albumem?
Cantona: (śmiech) Tu jest taki znak zapytania. Jak uzbiera się tyle kawałków, by wyszła z tego płyta to ją wydamy. Problem jest z tym słowem „praca”. „Pracować” to jest złe słowo, które do nas nie pasuje. My się tym bawimy. Jak się przestaniemy bawić to przestaniemy to robić.

Słyszałem Wasz poprzedni album i aż jestem ciekaw, co tym razem wymyślicie. Jesteście taką tykającą bombą.
Anton: No boją się nas. Gdzie nie pojedziemy to nas trochę ograniczają, albo wybierają sami kawałki, które mamy zagrać. To jeżeli chodzi o telewizję i radio. Nie możemy sami dobrać repertuaru, bo mamy utwory które się trochę nie nadają. Na koncertach gramy wszystko i ludzie się świetnie bawią.

Co tak właściwie gracie, jaki to gatunek? Da się to określić?
Cantona: Da się, to jest po prostu pop. Robimy to co chcemy, nie mamy żadnych ograniczeń, żadnych oporów. Chcemy to robimy havy metal. Robimy wszystko co się da.

Anton: Połączenie wszystkiego tak na prawdę. Wychodzi jak wychodzi.

Jechałem tu z Rzeszowa i…
Cantona: Jesteś z Rzeszowa?

Tak.
Cantona: O kurde, super. Nasze jedno z dwóch ulubionych miast.

Dlaczego?
Cantona: Bo najlepsze koncerty są właśnie w Rzeszowie. I najlepsze imprezy. Klip ostatnio nawet kręciliśmy w Rzeszowie. Dlatego uwielbiamy, pozdrawiamy.

Wracając do wątku. Słuchałem Waszej płyty i zastanawiam się skąd bierzecie pomysły na teksty?
Anton: Raczej to jest tak, że puszczamy sobie podkład, siedzimy chwile, pośmiejemy się, porobimy głupoty i zawsze coś tam wpadnie (śmiech).

Cantona: A jak nie wpadnie to idziemy do domu. I też jest fajnie.

Anton: Przychodzimy na drugi dzień i znowu robimy głupoty (śmiech).

Cantona: Czasem wpada czasem nie. Na pewno mamy duży problem z tym, żeby zrobić coś gdy to musimy.

Anton: Gdy nam coś każą to jesteśmy na „nie”. Musimy sami się zebrać.

Cantona: Chcemy to robimy, jak nie chcemy to nie robimy.

Jesteście związani z jakąś firmą?
Cantona: Byliśmy związani z firmą fonograficzną. Natomiast w tym momencie sami wydajemy swoją muzykę. Nic nas nie ogranicza.

Nic Was nie ogranicza… Czy Wy kiedykolwiek dorośniecie?
Anton: I tu jest bardzo duży problem i znak zapytania. Nie!

Cantona: To jest chyba niemożliwe.

Anton: Nie ma takiej możliwości, no chyba, że będziemy mieli 60 lat. Jak kuśka już nie będzie stała (śmiech).

Cantona: To pewnie zagramy o tym numer (śmiech).

Anton: Kolejny hit.

Cantona: Zobaczymy czy nam przejdzie ta choroba. Jak na razie to liczy się dziś. Jesteśmy po próbie do festiwalu zaraz jedziemy nad morze pomoczyć nogi. Później znów przyjeżdżamy i gramy około 1:30.

Anton: Gramy ostatni także wszyscy grają nam support i dopiero wchodzimy my – choroba polskich scen.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s