Koniec świata w Świeciu! Czyli jak się nie robi festiwalu…

Clipboard02Miała być fajna impreza, miał być festiwal, miało być święto muzyki disco. Wyszło żenujące widowisko przed i za sceną, rodem ze szkolnej dyskoteki. Na tych jednak nie raz bawiłem się lepiej. Po powrocie do domu pozostał niesmak, złość, zdziwienie… Bo czegoś takiego jeszcze nie widziałem a ni ja, ani moi znajomi z zespołów. Kilka słów o tym, co miało miejsce w Świeciu…

Zapowiadała się fajna impreza. Na scenie amfiteatru w Świeciu 29 maja miało wystąpić przeszło 25 grup muzycznych – kilku debiutantów i ci bardziej znani. Na plakacie informacyjnym widniały min. takie nazwy jak Impuls, Drossel, Magda Niewińska, B-Qll czy Spike. Wybierając się z Rzeszowa w podróż 570 km nawet przez myśl mi nie przeszło, że jeszcze będąc w Bydgoszczy dojdą mnie słuchy o tym, że gwiazd nie będzie! Pojawiła się oficjalna informacja, że wycofał się jeden ze sponsorów, argumentując swoją decyzję złymi warunkami pogodowymi… Rozdzwoniły się telefony – nikt nic nie wiedział, w tym sam organizator, który był zszokowany takimi informacjami. Nasze zdziwienie było o tyle większe, że w Świeciu powitała nas znakomita pogoda!

Meldunek w hotelu, prysznic, krótka drzemka i przed godziną 16 byliśmy znów na miejscu. Według wcześniejszych informacji organizatora o tej porze miała odbyć się próba. Jej rozpoczęcie, a w efekcie rozpoczęcie całej imprezy nieco się przedłużyło. Nic dziwnego jeżeli przy organizacji (jak zapowiadano) wielkiego festiwalu używa się amatorskiego sprzętu, notabene „składaka”. Zaczęły się schody i powoli docierało do nas, że tu wcale nie chodzi o wycofanie się sponsora, a o sam fakt amatorskiego podejścia organizatorów do sprawy… Akustyk grupy Bliza wręcz załamywał ręce na widok tego, co miało dać tej nocy dźwięk.

Mijały minuty, godziny, rozpoczęła się impreza, nad którą opiekę miało kilku wyciągniętych z siłowni cwaniaków – podejrzewam, że nie reprezentowali żadnej firmy. W amfiteatrze garstka ludzi. Tych, którzy nie przyszli najprawdopodobniej odstraszyły ceny biletów, które sięgały 20 złotych… Za sceną zamieszanie, kontakt z człowiekiem odpowiedzialnym za to wszystko wręcz zerowy. Kto, kiedy, po kim, jak? CHAOS!

Atmosfera mimo wszystko fajna. Uśmiechy, śmiech, rozmowy, pamiątkowe zdjęcia. Po to tu przyjechaliśmy. Nie przeszkadzało nam nawet, że za catering posłużył każdemu kawałek kupionej w jednym z hipermarketów zapiekanki, a alkohol i obiecane zimne napoje musieliśmy zdobywać we własnym zakresie (czyt. kupować). Nie wszystkim było jednak do śmiechu… Oburzony całą sytuacją Krystian Pudzianowski po kilku godzinach oczekiwania na to, by ktoś z nim porozmawiał o koncercie i zaprosił w końcu na scenę – pojechał do domu. Nikt mu się nie dziwił i podejrzewam, że wielu osobom przeszedł taki wariant przez myśl…

Advertisements

5 thoughts on “Koniec świata w Świeciu! Czyli jak się nie robi festiwalu…

  1. to całe szczęście że nie pojechałem grać ,coś tak czułem że nie będzie wesoło bo kontakt z organizatorem był prawie zerowy
    żadnych szczegółów ,co ,gdzie kiedy i o której .przepraszam za nie obecność wszystkich którzy chcieli mnie posłuchac i zapraszam na inne koncerty ,które napewno sie odbęda 🙂 pozdrawiam gorąco

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s