Recenzja albumu: D-Bomb „Lubię kiedy”

Clipboard01Generalnie nie piszę recenzji płyt. Nie zdarzyło mi się. Kiedyś tam rzuciłem tylko kilka słów z grubsza o każdej. Obok tego albumu nie mogę jednak przejść obojętnie. Nie powinni przechodzić także pozostali słuchacze muzyki dance oraz fani grupy D-Bomb. Bo to właśnie recenzja najnowszego dziecka Bartka Padyaska. Panie, panowie – „Lubię kiedy”!

Długo, bardzo długo kazał nam czekać na nową płytę lider formacji znanej z hitów „O Ela”, „Shake Your Boom Boom”, czy „Powiedz mi co czujesz”. Potwierdził tym samym to o czym mówił w jednym z wywiadów. A mówił, że D-Bomb nie jest sezonowym zespołem, który co roku wypuszcza na rynek krążek i ma święty spokój. D-Bomb to zespół, na którego płytę się czeka, a czekanie to zostaje wynagrodzone genialnymi brzmieniami. A trzeba przyznać, że poprzeczka była postawiona bardzo wysoko. Poprzedni album zespołu „…jak narkotyk” to istny majstersztyk. To na nim znalazły się wspomniane wcześniej hity „Shake Your Boom Boom”, „Powiedz mi co czujesz” a także „Do szaleństwa”, „Myślę”, czy „Oczy pełne łez”. Na tych piosenkach D-Bomb opiera swoje koncerty, wplatając oczywiście w repertuar swoje szlagiery sprzed wielu lat. Płyta „…jak narkotyk” okazała się bardzo urodzajna, pozostając chyba tą najlepszą w historii polskiego dance.

Bartek zdawał sobie sprawę, że powtórzyć taki sukces będzie ciężko. Domyślam się jednak, że nie czuł żadnej presji. Robił po prostu swoje. D-Bomb: klasa, elegancja, styl. Jedyni w swoim rodzaju, najlepsi na rynku. Ci bardziej sceptyczni przekonali się o tym przy okazji pierwszego singla zwiastującego pracę nad nowym krążkiem. Singiel „Lubię kiedy” podbił kluby, dyskoteki i serca słuchaczy i narobił dużego „smaka” na kolejne nowości. D-Bomb nie stracił formy, tylko znów to cholerne czekanie… Po drodze nowy klip do „Shake Your Boom Boom” i lekka frustracja, że to nie numer z nowej płyty. Między czasie premiera „Mam wyrąbane” – dość oryginalnego utworu, który jednak nie przyjął się na większą skalę oraz „Czuję się zajebiście” – piosenki skierowanej stronę fanów zespołu, którzy razem z nim każdy koncert zamieniają w wielkie, niesamowite show. Chwilę później „Mamy weekend”, jakby na potwierdzenie panującej w Polsce „Weekendomanii”. Singiel obronił się jednak sam i stał się hitem. Nie zaspokoił jednak jednego nurtującego nas pytania: kiedy premiera płyty? Kiedy w końcu wezmę krążek do ręki i przez 24 godziny na dobę cieszył będę się kilkunastoma genialnymi utworami? Ile razy Bartek musiał na nie odpowiadać, pewnie nie zliczy.

26 lutego odetchnęliśmy z ulgą, wówczas to oficjalnie do sprzedaży trafił najnowszy album formacji D-Bomb, zatytułowany „Lubię kiedy”. O jego jakości miał świadczyć fakt, że wydawcą płyty została firma Universal Music, o współpracy z którą pozostali z branży mogą jedynie pomarzyć. 17 utworów, osiem zupełnie nieznanych. Już od pierwszej sekundy słychać fachową robotę. Nowoczesne brzmienie, profesjonalne podejście do tematu. Coś, czego tak bardzo brakuje nam na rodzimym rynku. Coś, co z taką łatwością przychodzi grupie D-Bomb, ikonie, legendzie tego gatunku. Coś dzięki czemu Bartek nie odstaje niczym od zachodnich gwiazd. Jest to materiał zupełnie nowy, jednak delikatnie czuć w nim nawiązanie do początków twórczości zespołu, do tych najlepszych lat muzyki dance. Tym materiałem Bartek raz na zawsze kończy z wizerunkiem discopolowca. Rozpamiętując album „…jak narkotyk” na nowym krążku słyszymy go, ale słyszymy też coś nowego, innowacyjnego. Jest wesoło, tanecznie, skocznie, romantycznie. Na tej płycie jest wszystko, czego szukasz w dobrej muzyce drogi czytelniku. Czy czekanie się opłaciło? Tak! Jeżeli zatem nie masz jeszcze tej płyty to na co czekasz?

Nie pędź w tym momencie do Empiku, bo tam jej nie dostaniesz. Mimo takiej jakości, album w tej sieciówce dostępny jest jedynie na zamówienie. To jakby cios w plecy, bo skoro wydawnictwo nie ma problemu ze sprzedażą swoich pozostałych płyt w Empiku, to dlaczego nie potrafi postawić na półce albumu D-Bomb? Dlaczego w Polsce wciąż panuje przekonanie, że „po Polsku to znaczy gorzej”? Ten album jest jednym wielkim dowodem na to, że to nieprawda! Na całe szczęście jest Alllegro. Typ na hit? „Z Tobą sen” oraz „Podejdź do mnie”.

Advertisements

4 thoughts on “Recenzja albumu: D-Bomb „Lubię kiedy”

  1. Witam.
    Album jest w empiku tylko na półce” muzyka polska pod literą „D”, a nie jak np. płyta Weekendu, w nowościach i premierach. I to niestety przekłada się na sprzedaż.

  2. W Rzeszowie nie ma, pytałem Bartka czy wszędzie tak to powiedział, to co napisałem… Być może gdzieniegdzie się już pojawiła. Od premiery już chwilę minęło.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s