Wywiad z Norbim

Clipboard01Zastanawiam się, czy ktoś mówi Ci jeszcze po imieniu.
– Raczej nie. Może żona mówi do mnie Norbert, a tak to od 20 lat wszyscy mówią do mnie Norbi. Naturalna ksywa, więc jak nagrywaliśmy pierwszą płytę nie trzeba było zastanawiać się nad pseudonimem.

Norbi to pseudonim, ale już chyba troszeczkę też styl życia…
– Być może, trudno mi powiedzieć. Jeżeli można tak powiedzieć o kimś, kto leży w kółko w łóżku i zmienia pilotem kanały albo gra w Play Station to super, dzięki.

Dziennikarz, piosenkarz, prezenter radiowy. Kim się czujesz?
– Ja się czuję artystą estradowym, a co za tym idzie kierowcą tira. Przemierzamy masę kilometrów i zauważyłem, że jak siedzę w domu dłużej niż 3 dni to już mnie nosi. Rozmawiałem z kolegami z branży i chyba ma tak każdy, kto wykonuje taki zawód. Takie zboczenie zawodowe.

Artysta estradowy… Gatunek muzyczny jaki wykonujesz to…?
– To jest moim zdaniem pop. Typowy pop, tylko że zwrotki zamiast śpiewane to są mówione. Na pewno nie jest to hip hop, ani dance – choć jest to może w tym samym worku.

Ostatnio słyszeliśmy Cie w kilku duetach, a te ostatnie to z muzykami disco polo…
– To prawda, choć nie do końca. Akurat disco polo z formacją Coolers ma tylko to wspólnego, że puszczają ich w stacjach, które promują ten gatunek. Dla mnie osobiście to jest numer typowo dance’owy. Faktem jest też to, że mieliśmy robić duet z grupą Weekend, która jest typową grupą discopolową. Ten projekt został na tę chwilę zatrzymany. Ja się oczywiście nie bronię,  ani nie wstydzę. Nie jestem artystą obciachowym. Jeżeli dla kogoś to jest disco polo, nie ma problemu.

Ta granica między disco polo a dance jest bardzo cieńka.
– Tak, dlatego ja nie polemizuje, nie wnikam w ten temat.

I zdajesz sobie sprawę, że za chwilę zaczną Cię oskarżać o to, że na fali popularności disco polo chcesz o sobie przypomnieć.
– Być może, ale to już nie jest kłopot mój, tylko tych którzy o tym mówią. To jest wolny kraj. Dla mnie najważniejsze jest to żeby było dużo koncertów. Faktem jest to, że mam z radiem duży problem. Żadne nie chce już od lat grać moich kawałków. Takich artystów jest wielu i też pewnie nad tym ubolewają. Żyjemy w takim kraju. Nie ma mnie medialnie, ale mimo to w zeszłym sezonie zagrałem 112 koncertów. Nigdy zresztą nie było gorzej.

Czyli mimo braków nowości, dalej jest zapotrzebowanie na Norbiego?
– Tak, dla mnie to jest bardzo miłe. Gdy zaczynałem 15 lat temu wielu ekspertów przewidywało, że po roku już mnie nie będzie. A tu tak się składa, że tyle lat a my wciąż gramy. Nie wiem jak będzie w tym roku, bo nie jestem czarodziejem, ale wygląda na to, że będzie fajnie. Pamiętam taką sytuację, że do kwietnia było dziurawo. Później okazało się, że w maju zagraliśmy 17 koncertów, w czerwcu drugie 17 itd. To jest dość dziwna branża. Jak nie będzie koncertów to trzeba będzie mikrofon schować do szuflady i zająć się znów radiem. Nie zerwałem z tym, ale udzielam się bardzo rzadko bo nie mam czasu.

Kiedy zatem nowy singiel?
– Jest na rzeczy pewien projekt. Przemek, który skomponował przebój „Winny” i wiele innych słyszanych w radiu… Spotkaliśmy się w grudniu i zaproponowałem żeby zrobił mi numer, skoro jest w tej chwili tak płodnym kompozytorem i tak fajnie grają jego utwory. Kiedyś jak byłem w dużych wytwórniach to wiadomo było mi łatwo jako artyście. Teraz jak już od kilku lat jestem niezależny, bo gdzie nie zapukam to mnie wywalają. Nie mówię rzecz jasna o programach śniadaniowych. Muszę tam chodzić i opowiadać jakieś farmazony zupełnie niezwiązane z muzyką, by w jakiś sposób moja twarz się w mediach pojawiała. To też w cale nie jest nic złego, może być fajnie i sympatycznie. Szkoda, że po prostu nie dzwonią i mówią „Norbi, dobry singiel”. To jest ten ból, ale wyżej dupy nie podskoczysz. Trzeba się  z tym oswoić tak jak to zrobiłem i po prostu grzać do przodu. Grać koncerty i czekać aż się to zmieni.

Gdzie się nie pojawisz robisz show, jest ciekawie. Jak to jest, 40 lat na karku, wyglądasz na 20 z hakiem a czujesz się na…?
– (śmiech) Czuję się jakbym miał z 30 (śmiech). Czuję się nienajgorzej. Nie palę papierosów, nie zażywam narkotyków, ale wiesz jak jest w naszej branży z alkoholem (śmiech). Jest to napój dość popularny. Wymyśliłem jednak ciekawą rzecz. Jedziemy na koncert w piątek. Przychodzi właściciel klubu, ktoś z hotelu i przynosi coś do picia. Jakbym tak z każdym pił to bym umarł. Wysyłam więc twardych zawodników – klawiszowca i basistę. Są młodzi i mogą wypić. To się sprawdza i polecam kolegom z branży… Chyba, że lubią się napić.

Czyli jak tak to wygląda to prędko nie znikniesz i będziemy o Tobie słyszeć.
– Bardzo bym chciał żeby tak było, tak jak kiedyś. Bazujemy na tych starych piosenkach, to też jest miłe. Teraz jest ten utwór z zespołem Coolers, ale to tylko featuring, 8 wersów. Ja robię piosenki, wysyłam ich wiele. Zrobiłem 3 lata temu „Kula się kręci”. Mysłałem, że się przyjmie.  Za muzykę odpowiadał Mafia Mike, ja z żoną napisałem słowa, powstał klip. Zrobiliśmy wszystko,  a wideo polatało chwilę w TV4 i singiel umarł. Chciałbym żeby było tak jak mają w tej chwili inni artyści. Zasada jest prosta, radio gra i pewnie masz tak samo, że jak usłyszysz już 50 raz to wchodzi do głowy. Tak mi się wydaje. Nie lubiłem na przykład PSY. Wkurzał mnie ten numer, ale pojechałem do jednego klubu, drugiego a tam „Gangam style”. Jak byłem w Stanach to myślałem, że zwarjuje, bo tam leciało to co pół godziny. Po jakimś czasie, chyba przy reklamie jednej z sieci komórkowych stwierdziłem, że to świetny kawałek.

Co wobec tego powiesz o fenomenie „Ona tańczy dla mnie”?
– Ten numer pokazuje jak nieprzewidywalny jest showbiznes. Sam Radek nie spodziewał się takiego sukcesu. Widzisz jak trafiło, super. Nie ma złotego środka na przebój. Gdyby było coś takiego to ja, Ty chodzilibyśmy w złotych butach i mieli 300 mln odsłon na YouTubie. 12 lat na to czekał żeby zaistnieć tak globalnie i konkretnie. Gratuluje. Wielu arystów ma na pewno wielkiego gula. Mieszają wykonawców disco polo z błotem a tak na prawdę chcieli by być na ich miejscu. Nie ukrywajmy, że artysta żyje z koncertów. Grupa Weekend gra ich z 30 w miesiącu (śmiech). Kalendarz do końca roku mają zajęty. Ja osobiście gratuluje.

Pamiętaj, nawet jak ktoś Ci mówi, że masz kiepską piosenkę, albo Ty sam nawet w nią nie wierzysz to i tak nie wiesz co się stanie pojutrze. Taka jest ta branża. Wystarczy iskierka, efekt domina. Jak ja zaczynałem to nie było jeszcze tak rozwiniętego Internetu, ale podejrzewam, że „Kobiety są gorące” były tego typu sprawą. Ja do tej pory na tej piosence bazuje.

Co oczekujesz po nowym roku?
– Zawodowo tego, co zawsze czyli dużej ilości koncertów. No i żebyś zadzwonił do mnie za 3/4 miesiące, może za pół roku i powiedział „Norbi, super, świetna piosenka”. Tego bym chciał. Prywatnie myślę jakiegoś urlopu fajnego, choć w zeszłym roku za granicą byłem 8 razy z czego 2 za Oceanem i to dla odpoczynku. Dlatego pewnie trzeba życzyć mi i moim najbliższym tylko zdrowia. No i żeby benzyna była tak tania jak w Omanie, po 80 groszy (śmiech).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s