Wywiad z Robertem Anulewiczem – zespół Maxel US (część: 1)

Zacznijmy od początku. Jak to się stało, że 19 lat temu, w kwietniu powstał zespół Maxel, który to początkowo tworzyłeś z Markiem. Skąd taka inicjatywa, dlaczego taka muzyka?

– Dlaczego taka muzyka? Człowiek był na niej wychowany – Modern Talking, Blue System. Mój pierwszy kontakt z muzyką nastąpił, gdy miałem 14 lat. Grałem na weselach z wujkiem. Marka poznałem 19 lat temu. Chodził z moją siostrą. Zaczął trochę brzdękać, a ja go trochę poduczyłem śpiewu. Wszystko zaczęło się w moim pokoju – pierwsza kaseta, która później trafiła do firmy Blue Star.

W grudniu dołączył do Was Bogdan Kukier.

– Z biegiem czasu dowiedziałem się właśnie, że zespół Boys się rozpadł i do wzięcia jest Bogdan. Pojechaliśmy do Prostek, zaprezentowaliśmy mu pierwszą płytę, zaczęliśmy rozmawiać i tak się zaczęła współpraca. I tu właśnie wszystko o te Prostki się rozchodzi… Ja do Bogdana nic nie mam. Boli mnie jednak jedna rzecz… On cały czas powtarza, że zespół Maxel powstał w Prostkach koło Ełku, a jak wspomniałem, gdy powstał zespół Maxel to Bogdan grał jeszcze w zespole Boys.

Mówisz, że nie masz nic do Bogdana. Tymczasem sporo się mówiło, że nie potrafiliście znaleźć wspólnego języka. Czy można było mówić o konflikcie między Wami?

– Gdy Marek przyleciał do Stanów w Polsce była tylko 1/3 zespołu, a ja z Markiem tworzyłem te 2/3. Bogdan otworzył stronę internetową, chwilę później ja też to zrobiłem, bo to, co zespół osiągnął w USA to wszystko dzięki mnie. Wszystko szło z mojej kieszeni… Wracając do tematu. Zdenerwowało mnie właśnie to, że Bogdan przypisuje sobie założenie zespołu. Nie możemy jednak mówić o wojnie. Tu chodziło raczej o przekonanie fanów do tego, kto ma rację. Z perspektywy czasu stwierdzam, że była to dziecinada. No trudno…

Jest zatem szansa na normalną rozmowę miedzy Wami?

– Ja z Bogdanem rozmawiałem jeszcze przed tym wszystko, co wydarzyło się w Stanach. Pokazałem mu kilka piosenek, które tutaj zrobiłem. Rozmawiałem z nim o niespodziance, którą chciałem zrobić fanom. Miałem napisać tekst, przygotować aranżację, może jeszcze jakąś część teledysku – jeszcze w tedy z Markiem. Miało to być wysłane do Polski i Bogdan miał to jakoś fajnie połączyć ze swoim zespołem. To było jednak 2,5 roku temu… Od tamtej pory nie miałem z nim kontaktu.

Czyli popierasz i kibicujesz Maxelowi w Polsce?

– Wszyscy mówią, że gdy wyjechałem 9, a Marek 6 lat temu zostawiliśmy Bogdana, a on musiał sobie sam radzić i ostatecznie mu się udało. Ja się bardzo cieszę, że dał radę. Nie będę oceniał czy dobrze mu to wychodzi, bo to tak naprawdę nie mnie oceniać. Dlaczego więc Bogdan miałby z tym skończyć skoro prężnie działa i ma swoich odbiorców? Ludzie nie wiedzą, co się dzieje na zapleczu. Proszę sobie przeliczyć. Podział za koncerty w jeden weekend wychodziły w 1996/1997 roku przykładowo od 3 do 4 tysięcy na jedną osobę! W momencie, gdy disco polo upadało tych pieniędzy było mniej. Miałem kuzynkę w Ameryce, która w tej chwili już mieszka tam 30 lat. Chciałem po prostu żeby moje dzieci miały lepiej, bo sam dobrze wiesz, co zaczęło się dziać w Polsce… Tu chodziło tylko o finanse. Gdyby było nas trzech, ciężko byłoby się podnieść. Bogdan został sam i niechby zagrał nawet te 3 koncerty w miesiącu to już nie musiał dzielić się między pozostałą dwójkę. Nie mówię, że narzekałem na brak gotówki. Stwierdziłem po prostu, że człowiek nie będzie wiecznie młody, nie będzie miał tej energii i występował też wiecznie nie będzie. Zrobiłem tak a nie inaczej.

W pewnym momencie disco polo zaczęło wracać na salony. Ponownie zrobił się szum w okół tej muzyki… Nie żałowałeś w tedy, że wyjechałeś?

– Żałuję do tej pory. Bardzo mocno żałuję, bo może gdybym nie wyleciał to być może zrobilibyśmy to z większym rozmachem. Co dwie głowy to nie jedna, ja i Bogdan (śmiech). Może piosenki byłyby lepsze… Żałuję cały czas. Chociaż jeżeli chodzi o to, że już po roku pobytu w Ameryce założyłem firmę, którą prowadzę do dziś, o dochody i to, że moim dzieciom niczego nie brakowało to nie żałuję… Mam mieszane uczucia, tak pięćdziesiąt na pięćdziesiąt. Zawsze dusza muzyka zostaje w środku, zawsze tego czegoś będzie brakowało. To, że reaktywowałem zespół zawdzięczam mojej… Beacie. Ona powiedziała „Robert, udało Ci się w Polsce, spróbuj i tutaj”. Rok czasu grałem w innym zespole, później kupiłem sprzęt i reaktywowałem zespół Maxel. Marek przyleciał dopiero po 3 latach.

Każdy kolejny zawierał kolejny hity i dawał Wam coraz mocniejszą pozycję na rynku. Maxel stał się ikoną muzyki disco polo.

– Myślę, że fajnie to wyszło. Dwa lata temu, gdy przyleciało tu do Chicago kilka zespołów z Polski, zagraliśmy utwory „Sexy body”, „Sam nie jesteś sam”, czyli kontynuacje przeboju „Już nie jesteś sam” i od tamtej pory otrzymuje wiele wiadomości. Pojawiły się też oferty kupna aranżu, bo rzekomo Maxel US się rozpadł. Odpisuje, że mam, ale nie na sprzedaż. Widocznie zespół jest nadal pozytywnie kojarzony i rozpoznawalny, skoro utwór można było usłyszeć tylko na YouTube i to nawet nie w pełnej wersji. Wszystko mimo to, że fani mają przecież swojego Maxela w Polsce.

Otworzyliście stronę, na YouTube pojawiły się nagrania z koncertów. W końcu zapowiedzieliście, że pojawicie się w Polsce z nową płytą i nowymi hitami. Do tego jednak nie doszło. Dotarły nas nawet słuchy, że Maxel się rozpadł, bo między Tobą a Markiem pojawił się konflikt. Dziś już wiem, że jest w tym trochę prawdy. Myślę, że teraz jest ten moment, byś opowiedział o tym, co wydarzyło się w Stanach, przez co Maxel US to Robert, a Marka nie ma…

– I nie będzie…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s