Wywiad z Pawłem Brzoza – zespół Magness

Pod nazwą Magness występujecie już niemal dwa lata. Na swoim koncie macie jednak spore doświadczenie sceniczne.

– Na wstępie witam serdecznie wszystkich czytelników Disco Portalu. Tak naprawdę nazwa Magness powstała dużo, dużo wcześniej, ale oficjalny, medialny debiut datujemy właśnie na rok 2010. Wówczas pojawiliśmy się z pierwszą piosenką i pierwszym teledyskiem. Nieskromnie przyznam, że doświadczenie muzyczne i sceniczne mamy ogromne. Od 16-ego roku życia prowadzę swój zespół, na koncie mamy setki wesel, bali, bankietów, studniówek, plenerów itp. imprez. W tym roku minie 14 lat jak jesteśmy na lokalnym rynku.

Ciężko było postawić krok dalej i wypłynąć na nieco większe wody – tj. własne utwory, klipy, płyta, koncerty?

– Imprezy okolicznościowe gramy cały czas i na pewno prędko z nich nie zrezygnujemy. Od zawsze zarzekałem się, że nigdy nie będę próbował zrobić czegoś więcej niż okolicznościówki. Zdarzało się, że znajomi, klienci, ludzie, którzy bawili się na naszych imprezach mówili: chłopaki idźcie do TV, może coś wygracie. Nigdy nie brałem tego na poważnie, bo nie uważam się za utalentowanego wokalistę z nieziemską barwą głosu. Po prostu jakoś tam śpiewam, staram się by było dobrze, dynamicznie, z jajem, fantazją i tyle. (śmiech) W tajemnicy powiem, że sam osobiście nie lubię swojej nosowej barwy głosu. Czas leciał, a człowiek to istota, która czasami potrzebuje jakichś nowych doznań i tak było właśnie z MAGNESS-em. Chęć spróbowania czegoś nowego, czegoś innego skłoniła nas do próby zaistnienia w świecie muzyki disco polo. Nawiązaliśmy kontakt z Piotrkiem Kiełczykowskim, wysłaliśmy mu nasze pomysły na piosenki i tak zaczęła się praca nad materiałem. Na początku był plan zrobienia tylko 2 – 3 piosenek, ale połknęliśmy bakcyla i powstało ich 12. Z dumą dodam, że są to całkowicie autorskie kompozycje. Teledyski powstały dzięki uprzejmości naszych kolegów z weselnej branży. Chcieli nam pomóc i jednocześnie spróbować swoich sił. Tak jak i my robili to pierwszy raz w życiu.

Trzon zespołu to Ty, Krzysiek i Łukasz. Wspiera Was Sebastian i Angelika. Oni jak rozumiem pojawiają się tylko na imprezach okolicznościowych. Koncerty to zadanie Waszej trójki?

– Tak, trzon zespołu to ja, gitarzysta Łukasz i klawiszowiec Krzysiek. Sebastian towarzyszy nam na koncertach, z kolei Angelika jeździ z nami na imprezy okolicznościowe.

Sezon koncertowy tuż za pasem. Jesteście debiutantami, więc chyba nie pomylę się, jak powiem, że koncerty w Waszym kalendarzu są w mniejszości.

– Dokładnie tak, nie będę tutaj udawał, że w tym temacie jesteśmy już mega rozrywani, nie jesteśmy jeszcze gwiazdą z TV. W ubiegłym roku w sezonie oprócz wesel zagraliśmy parę fajnych koncertów i mam nadzieję, że teraz będzie jeszcze więcej.

Debiutanci, ale na swoim koncie macie już nagrodę. Jak wspominasz występ w Mikołajkach?

– Miło wspominany ten spontaniczny, piątkowy wypad do Mikołajek, choć mało brakowało abyśmy tam nie pojechali. Pamiętam, że w czwartek złapała mnie angina, a mieliśmy wówczas zaplanowaną sobotę i niedzielę na granie i po postu, aby nie męczyć głosu chciałem z Mikołajek zrezygnować. Będąc w czwartek u swojego lekarza poprosiłem go by w tempie ekspresowym postawił mnie na nogi. Na moją odpowiedzialność przypisał mi jakiś strasznie silny, domięśniowy antybiotyk po przyjęciu, którego miałem zakaz jeżdżenia samochodem. Dawka była tak silna, że nie chcę go już więcej przyjmować, ale postawiła mnie na nogi. Pojechaliśmy, wystąpiliśmy i wygraliśmy.

Pytam o to każdy zespół, więc i tym razem nie będzie inaczej. Skąd pomysł na nazwę zespołu?

– Wymyślenie nazwy zespołu to moim zdaniem chyba najgorszy temat, który czeka każdy nowy, tworzący się zespół. Jako zespół okolicznościowy nazywaliśmy się BRZOZA DANCE. Dlaczego tak śmiesznie? Ponieważ nikt nigdy nie pamiętał nazwy zespołu, a była inna, tylko każdy pamiętał, że młody Brzoza grał i zostałem praktycznie zmuszony do tego by nazwisko od razu było kojarzone z zespołem. Niestety uderzyć w disco z taką nazwą zespołu wydawało mi się wręcz śmieszne i idiotyczne, więc musieliśmy wymyślić coś innego. Problem z nazwą był straszny, zespołów jest mnóstwo, a nazwa musi być oryginalna, łatwa do zapamiętania i zapisania. Kiedyś ktoś mnie zapytał, czym ja przyciągam do siebie weselnych klientów, a ja żartem odpowiedziałem, że magnesem – i tak zostało. Zacząłem klikać w wyszukiwarkach i okazało się, że zespołów MAGNES jest dużo, to dopisaliśmy jedno „s”. Sukces! Bodajże jest gdzieś jeszcze jeden zespół o tej nazwie, ale nie działa w branży disco.

Jak reagują na Waszą działalność mieszkańcy Waszego rodzinnego Kętrzyna? Jesteście już częściej rozpoznawani?

– Wydaje mi się, że bardzo pozytywnie. Na imprezach chętnie tańczą, a nawet i śpiewają nasze „Wakacje na Mazurach”. Podchodzą do nas, pochwalą i pytają się o następne teledyski.

Jak narodziła się Wasza współpraca z firmą Poparazzi. I dlaczego właśnie to wydawnictwo?

– Tutaj akurat nie ma jakiejś większej filozofii. Wysłaliśmy nasze demo do kilku wydawnictw w Polsce, do tych, które nas interesowały. Niestety w większości nawet nic nie odpisano, co było dla nas bardzo przykre. Po kilku tygodniach odezwał się do nas Radek Szlędak, właściciel wydawnictwa POPARAZZI. Spotkaliśmy się, ustaliliśmy dogodne dla obu stron warunki i tak właśnie jesteśmy w POPARAZZI.

Wydanie pierwszej płyty jest dla artysty czymś niezwykle ważnym. W Twoim przypadku nie było na pewno inaczej.

– Oj tak. Bardzo długo na to czekaliśmy. Sama studyjna praca nad materiałem trwała ponad rok, później szukanie wydawnictwa, wszelkie formalności i tak łącznie zbierze się z półtorej roku. Jesteśmy niesamowicie ciekawi jak zostanie ona przyjęta przez słuchaczy. Kosztowała nas mnóstwo serca i pracy. Tak jak już wspomniałem wcześniej zrobiliśmy wszystko sami. Muzyka i teksty są autorstwa mojego i Łukasza, także jak coś będzie „lipą” to nie będzie, na kogo zrzucić winy.

Zdajesz sobie sprawę z tego, że Ty i cały zespół macie naprawdę ogromny potencjał i grzechem byłoby, gdybyście go nie wykorzystali? Tworzycie naprawdę świetną muzykę i wielu innych wykonawców może się od Was wiele nauczyć.

– Dziękuję za tak miłe słowa. Od wielu lat zajmuję się muzyką i choć mimo tego, że jest to jak to niektórzy brzydko mówią „zwykła chałtura” to wiem, że nie da się słuchacza zadowolić byle czym. Muzyka musi dobra i przemyślana. Czy mamy potencjał? Nie wiem, nie mi to oceniać. Stawiamy na jakość. Wiem, że przed nami jest jeszcze dużo pracy, zaczęliśmy tą przygodę i nie zamierzamy jej kończyć. Chcemy wdrapać się wysoko i być rozpoznawalnym w kraju zespołem.

Czym jest dla Ciebie muzyka?

– Muzyka to moje życie i pasja. Mimo tego, że nie mam żadnego wykształcenia w tym kierunku to już nie wyobrażam sobie bym mógł robić coś innego.

Co chciałbyś osiągnąć jako muzyk, wokalista?

– (śmiech) Nauczyć się nut i zebrać choć z milion wyświetleń własnej piosenki.

Czego słuchasz prywatnie?

– Oj różnie, ale głowie jest to muzyka taneczna, polska jak i zagraniczna. Ostatnio staram się nie słuchać zbyt dużo disco polo, bo ciężko jest wymyślić nową piosenkę, tak by nie przypominała czegoś, co już jest.

Jaki plan na ten rok? Teledysk, singiel, promocja płyty czy może już myślisz nad następnym krążkiem?

– Zdecydowanie promocja płyty i nowe teledyski. W planach są aż trzy, ale czy uda nam się to zrealizować to czas pokaże. Pierwszy mam nadzieję, że już na wiosnę. Nad nowym krążkiem jeszcze nie myślę, ale jak wpada jakiś nowy pomysł do głowy to od razu na papier i do szuflady. Tak samo jest u Łukasza, ma twórczą głowę i wiem, że parę pomysłów już ma.

Pamiętasz jakieś śmieszne wydarzenia z Waszych występów? Na weselach na pewno sporo się dzieje (śmiech).

– Oj tak. Wesel gramy bardzo dużo, przez co w głowie zostają tylko najlepsze akcje  Rozdarte spodnie, porwane sukienki, raz dla jednego z panów podeszwy nie wytrzymały napięcia i odkleiły się od reszty butów, złamana ręka najważniejszej osoby na imprezie, było już trochę takich sytuacji. Pamiętam Pana, który podczas grania przez nas „Nie płacz Ewka” Perfectu podszedł do mnie i mówi: Panie zagraj Pan coś w końcu po polsku…

(śmiech) Czym zajmujesz się, gdy nie śpiewasz?

– Odpoczywam od śpiewania.Tak jak w weekend jestem mega rozgadany, rozśpiewany to w tygodniu się wyciszam. Oprócz tego tak jak wszyscy, dom, rodzina.

Co byś zrobił, gdyby się okazało, że już nigdy nie będziesz mógł wystąpić na scenie?

– To zająłbym się sceną od strony technicznej, tak, aby nadal była blisko mnie.

Kończąc naszą rozmowę… Mam nadzieję, że to, o co przed chwilą zapytałem nigdy nie nastąpi i przez długie, długie lata będziemy cieszyć się Waszą muzyką. Dziękuję za rozmowę.

– Również dziękuję za rozmowę. Mam nadzieję, że nie zanudziłem nikogo. Pozdrawiam i do zobaczenia na imprezach!

Reklamy

In progress…

Witajcie.

Cieszę się, że blog z dnia na dzień ma coraz więcej odwiedzin, że zaczęły pojawiać się komentarze, że słyszę coraz więcej pozytywnych opinii na jego temat. To mnie motywuje do dalszej pracy.

Szykuje wywiady – z Pawłem z zespołu Magness, oraz Krzyśkiem z grupy Diament. Liczę także, że pod koniec stycznia uda mi się uzupełnić wydawnicze podsumowanie 2011 roku.

Dzięki, pozdrawiam, piniadz 😉

Podsumowanie roku: Płyty

W kolejnym felietonie przyszedł czas na ocenę płyt wydanych w przeciągu ostatnich 12 miesięcy. Przy ocenie płyt nie brałem pod uwagę wydawniczych składanek, płyt z kolędami czy zagranicznymi przebojami.

Mimo to, było troszeczkę tego do odsłuchu. Stąd też lekkie opóźnienie i nieco „płytkie i ogólne” komentarze. Chciałem każdy album przesłuchać dokładnie, by ostatecznie wydać rzetelną ocenę. Nie chcę dłużej czekać z publikacją, więc recenzje płyt wydanych w grudniu opublikuję niebawem, gdy tylko je przesłucham.

A więc do rzeczy. Mamy styczeń 2011…

STYCZEŃ

  • Time „Bezimienni” (Folk) – rok rozpoczął się od premiery długo oczekiwanego albumu Marka Szurpika. Time nieco zmieniony jeżeli chodzi o skład, poza tym wszystko po staremu… Czyli? Czyli kawał dobrej roboty. Marek przyzwyczaił już nas do tego, że jest profesjonalistą. Świetny wokal, świetne teksty, świetne aranżacje. Prawdziwi fani disco polo obok tej płyty nie mogli przejść obojętnie.
    Ocena: 8/10

LUTY

  • Setus „Dobra bajka” (Folk)  – tegoroczni debiutanci dość ciepło zostali przyjęci przez słuchaczy. Niektórzy określili ich nawet mianem najlepszych debiutantów roku. Nie przychylam się do tej opinii, choć też wielu zastrzeżeń nie mam. Płyta ok, choć taka mało discopolowa. Stąd też niska ocena.
    Ocena: 5,5/10
  • Itex „Mama nie kazała” (Folk) – album bardzo charakterystyczny dla tego zespołu. Utwory lekkie, łatwe i przyjemne, czyli disco polo z prawdziwego zdarzenia w bardzo nowoczesnym brzmieniu. Mnie osobiście płyta mocno przypadła do gustu.
    Ocena: 8/10
  • Medium „Każda laska” (Green Star) – jestem pozytywnie zaskoczony. Płyta jak najbardziej w porządku, taka discopolowa. Szczerze mówiąc spodziewałem się czegoś gorszego, za co przepraszam. Lekkie zastrzeżenie mogę mieć do wokalisty i tu mała prośba do niego na przyszłość – troszeczkę urozmaicenia. Większość piosenek na jedno, lekko smętne kopyto.
    Ocena: 5/10
  • Model MT „Ulotna miłość” (MTJ) – w piosenkach Marka ciągle żyje duch lat 90. Szkoda jednak, że niektóre utwory są jakby rzeczywiście rodem z ostatniej dekady ubiegłego stulecia, gdzie nie wszystkie były zrobione profesjonalnie. Zbyt lekkie, zbyt łatwe i wydaje mi się, że mało przyjemne. Mam wrażenie, że Model za wszelką cenę chciał wrócić do czasów świetności disco polo.
    Ocena: 4/10

MARZEC

  • Etna „Anioł” (Folk) – nowa i jestem przekonany, że najlepsza płyta Pani Joanny. W kilku utworach strasznie bije po uszach „poprawiany” wokal, ale ogólnie myślę, że całość kupy się trzyma. Płyta nieco odbiegająca stylem od reszty. Nie jest to już disco polo, ale z przyjemnością się słucha.
    Ocena: 7,5/10
  • Tomasz Niecik „Cztery osiemnastki” (Hit’n’Hot) – tu będę miał problem. Bo jak można ocenić człowieka, który nie potrafi śpiewać i o którym nie ma się dobrego zdania. Cóż… Na nową płytę chłopaka z Grajewa ciągnie głównie przez „Cztery osiemnastki” – w chwili obecnej znak firmowy pożal się Boże króla disco. Hipotetycznie: patrząc okiem osoby, która się nie zna – jest ok. Ekstra super poprawiony wokal, orginalne teksty, niezłe aranżacje.
    Ocena: 3/10

KWIECIEŃ

  • Extazy „Powiedz powiedz co cię kręci” (Poparazzi) – sam do końca nie wiem, co myśleć o płycie i o samym zespole. Fakt faktem debiutanci. Z potencjałem? Hm… Myślę, że jakiś mają. Tak, więc mogło być lepiej, źle nie jest, ale zdecydowanie czegoś tu brakuje…
    Ocena: 5,5/10
  • Megam „Zasada przyciągania” (Green Star) – bezapelacyjne najlepsza propozycja wydawnicza minionego roku. Marek Kozłowski potwierdził, że należy do ścisłej czołówki branży disco polo. Zespół dojrzał i gra coraz lepiej. Jestem na prawdę pod wielkim wrażeniem. Oby tak dalej.
    Ocena: 9/10

MAJ

  • Speed „Miłość w nas” (Folk) – zacznę od tego, że barwa głosu wokalistki kompletnie nie pasuje mi do muzyki disco polo. Co do płyty… Jest ok. Kolejny średniak, bez szału, bez większych słabych stron. Kolejny też album, który przechodzi bez większego echa. On po prostu jest. Liczę, że będzie lepiej.
    Ocena: 5/10

CZERWIEC

  •  Chanel „Moja ukochana” (Sun Music) – zespół od czasu medialnego powrotu radzi sobie coraz lepiej. Płyta utrzymana w charakterystycznym brzmieniu dla tej grupy. Są ballady (troszkę za dużo ich), są utwory wesołe, są utwory z tzw. „jajem”. Cały Chanel.
    Ocena: 6/10

LIPIEC

  • Mirage „Moje życie” (Folk) – z daleka słychać, że to zespół Mirage. Co tu dużo mówić? Grupa to od kilku lat sybol profesjonalizmu i pasji. Album „Moje życie” to potwierdza. Pewny punkt Folka. Tym, którzy jeszcze nie zapoznali się z płytą radzę nadrobić zaległości.
    Ocena: 8/10
  • Best „Tak to one” (Green Star) – krążek całkiem przyjemny. Teledyski promujace w cale tego nie zapowiadały. Kolejna miła niespodzianka. Zespół musi jednak troszkę popracować nad tekstami, bo w niektórych utworach amatorstwo pod tym względem aż bije po uszach.
    Ocena: 5/10
  • Casandra „Diablica” (Green Star) – debiutancka płyta Elwiry bardzo mnie zaskoczyła, pozytywnie oczywiście.  Przed pojawieniem się krążka na rynku byłem niemal pewien, że będzie to kolejny GSowski zapchajdziur. Pomyliłem się. Album bardzo dobry i szczerze mówiąc już nie mogę doczekać się kolejnego.
    Ocena: 8,5/10
  • Zorka „Spoxik” (Green Star) – szczerze mówiąc czekałem na Zorkę w polskim wydaniu. Czekałem i to czekanie się opłaciło. Single zapowiadające nowy album zespołu dawały mi nadzieję, że będzie to album dobry. Nie było inaczej. Ogólnie… polecam. Szkoda, że jest to kolejna dobra propozycja, o której jest dosyć cicho…
    Ocena: 7/10
  • Okej „Zakazany owoc” (Green Star) – nawet nie wiecie jak ciężko było mi się zmusić do wysłuchania tej płyty. Nie jestem wielkim zwolennikiem tego zespołu. Barwa głosu, moim zdaniem zupełnie nie pasuje do całości… I w ogóle… No nie wiem, nie lubie i tyle. Każda kolejna piosenka utwierdzała mnie w tym przekonaniu. Ciężko zatem powiedzieć, czy ocena będzie obiektywna. Aranże w porządku, wokal do dużej poprawy, teksty denne, momentami mało ambitne.
    Ocena: 2/10
  • Forti „Zawirowały mną” (Poparazzi) – płyta lekko przeciętna ze straszną rozbieżnością utworów – średnio przyjazne dla ucha przeplatają się z tymi słabszymi, co nie znaczy że album całkowicie skreślam. Myślę, że można na nim znaleźć coś dla siebie. Przy niektórych piosenkach jednak widać ewidenty brak orginalności – kilka przerabianych tematów, które nad wyraz mi się nudzą.
    Ocena: 4/10

SIERPIEŃ

  • Bracia Lewkowscy „Kochaj albo rzuć” (Folk) – debiutanci. Przed premierą płyty sądziłem, że to oni zasłużą na miano tych najlepszych w minionym roku. Po przesłuchaniu albumu troszkę się zawiodłem. Płyta jest w porządku, ale taka… Ciężko powiedzieć. Niedopracowana pod jakimś względem. Czegoś brakuje, coś jest nie tak. Braci stać na pewno na lepszy album, o czym jestem przekonany. Czekam, więc na kolejne propozycje.
    Ocena: 4,5/10
  • Sennsi „Angel” (Folk) – myślę, że udany debiut. Płyta nieco innna niż wszystkie pozostałe. Zespół ma swój styl, ciekaw jestem tylko, czy Marcin kompletując materiał na kolejny album pozostanie przy nim. Z tego miejsca życzę mu powodzenia, potencjał jest.
    Ocena: 5/10
  • Selekt „Jeden krótki list” (Folk) –  ogólnie na płycie nie dzieje się nic ciekawego, no może za wyjątkiem jednego utworu. Nuda, nuda, nuda… Jestem kompletnie obojętny wobec tego albumu.
    Ocena: 3,5/10
  • Meffis „Wakacyjna przygoda” (Hit’n’Hot) – przeczytałem wiele iż była to najbardziej oczekiwana płyta roku. Może coś w tym jest. Pod względem wydawniczym Meffos miał chwilową przerwę. Wrócił z dobrym, zróżnicowanym materiałem. Praktycznie nie ma się do czego przyczepić, hej, heja hej. Widać, że zespół lubi imprezować – na płycie lekki nadmiar utworów o tej tematyce.
    Ocena: 7/10
  • Adam Chrola „Ja nie chce być już kawalerem” (Folk) – niecierpliwie wyczekiwany (także przeze mnie) krążek Adama. Choć gra on disco polo mało młodzieżowe, mało podchodzące pod mój gust, to szczerze przyznam, że bardzo mi się to podoba. Nie doszukałem się słabych punktów.
    Ocena: 8/10

PAŹDZIERNIK

  • Delta „A Ty masz czarne oczy” (Folk) – średniak, kolejny wobec którego przechodzi się obojętnie. Gdzieś już o tym chyba mówiłem… Hm? Album mi do gustu nie przypadł. Słuchacze jednak są różni i myślę, że mogą mieć nieco inne zdanie niż ja i płyta swych odbiorców (w niskim procencie) znalazła.
    Ocena: 4/10
  • Cover „Made in Poland” (Folk) – charakterystyczne aranże i charakterystyczny wokal, który jest nie do podrobienia. Tak w skrócie można powiedzieć o zespole Cover. Jedni z lepszych debiutantów ostatnich lat. Płyta w porządku, na poziomie który grupa trzyma od samego początku.
    Ocena: 6/10
  • Vertus „Świat jest dla nas”  (Hit’n’Hot) – i co ja tu powinienem napisać? Powtarza się historia zespołów Delta i Selekt. Kompletnie nic specjalnego, nic szczególnie się wyróżniającego.
    Ocena: 3,5/10
  • Marvel „Zostań”  (Hit’n’Hot) – mimo, że mi do gustu przypadły może ze dwa utwory, płyta nie jest w cale tragiczna. Widać, że Marvel jest na rynku dłuższą chwilę i nie pozwala sobie na amatorstwo. Doświadczenie robi swoje. Żeby jednak nie było zbyt kolorowo – do ideału wciąż wiele brakuje.
    Ocena: 5/10
  • Boys „Lody” (Green Star) – po tym, co tu przeczytają fani Marcina zostanie wysłany za mną list gończy. Kryzys w tworzeniu piosenek w zespole Boys potwierdził ten album. Zdecydowanie jedna z najgorszych płyt Marcina Millera. Niestety znajduje swoich odbiorców, bo przecież Boys to Boys, „Jesteś szalona” i jest ok.  A na forum Boys ciągły szał! Jak wiadmo jest zawsze pięknie i kolorowo. Bo ich Marcinek jest taki i taki fajny… Przejżyjcie ludzie na oczy… Marcin też.
    Ocena: 3/10

LISTOPAD

  • Crazy Boys „20 Lat Pozniej…” (Folk) – pierwszy album zespołu odkąd w 1999 roku zawiesił działalność. Album, w którym widać rękę osób mających coś wspólnego z muzyką disco polo w latach 90. Na płycie czuć ostatnią dekadę ubiegłego wieku. Czuć magiczne lata 90. w nieco nowoczesnym wydaniu. Nie mam większych zastrzeżeń. Momentami może jednak wydaje się monotonny.
    Ocena: 6,5/10
  • Junior „Poczuj ten rytm” (Green Star) – oj, na nową płytę braci Popławskich musieliśmy długo czekać. Czy się opłaciło? Myślę, że tak. Dobra robota. Co więcej powiedzieć? No może mała prośba do Marcina i Tomka. Na nową płytę nie każcie czekać nam tak długo.
    Ocena: 7,5/10

GRUDZIEŃ

  • Magness „Zawsze będziesz obok mnie” (Poparazzi) – in progress…
  • HI-FI “Kobiety, Kłamstwa, Rozstania” (Poparazzi) – in progress…
  • Servis „Impreza” (Green Star) – in progress…

Podsumowanie roku: Naj.

Rok 2011 za nami. Pasuje zatem go troszeczkę podsumować. Jako, że my zajmujemy się muzyką disco polo, podsumujemy go na discopolowo. Przez ostatnie 12 miesięcy sporo się wydarzyło, więc będzie o czym pisać. Podsumowanie to jednak chciałbym podzielić na pewne części/etapy. Najpierw chciałbym wybrać wszystko co „naj”. Następnie przybliżyć i lekko ocenić płyty wydane w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, by w końcu w ostatnim felietonie  zadać i odpowiedzieć na pytanie: Jaki był to rok?. Przejdźmy zatem do rzeczy.

Płyta roku: Megam „Zasada przyciągania”

Tak jak przeczytacie w kolejnym felietonie, na miano najlepszego albumu zasłużył krążek Marka Kozłowskiego. Zespół dojrzał i nagrał na prawdę dobry album, który musi się podobać. To już nie jest Megam z pierwszej płyty. To jego nowe, świetne oblicze. Zespołowi gratuluje, słuchaczom polecam.

Teledysk roku: Long & Junior „Kocham Cię”

Nowe produkcje Longa & Juniora powalają na ziemię. I co najlepsze nie chodzi tylko o produkcje muzyczne. Najlepszym dowodem na to jest klip do utworu „Kocham Cię”, który zapowiada nową płytę tego duetu. Teledysk to nie tylko kawał dobrej roboty od strony technicznej, ale i także merytorycznej. Ciekawa, zabawna historia, która świetnie pasuje do piosenki. Brawo panowie!

Zespół roku: Junior

Zespół powrócił w świetnym stylu. Nie chodzi tu jednak o powrót do grania, bo bracia Popławscy od kilku lat nie schodzą ze sceny i bez przerwy koncertują. Chodzi tu o powrót wydawniczy, powrót z nowymi genialnymi piosenkami i teledyskami. Na nową płytę czekaliśmy przeszło trzy lata. Czekanie się opłaciło, a samo w sobie może nie było aż tak uciążliwie, gdyż co jakiś czas w Internecie pojawiały się utwory, które zwiastowały nowy album. Bez wątpienia rok ten należał do Tomka i Marcina.

Hit roku: Impuls „Seksualnie Niebezpieczna”

Cóż z tego, że cover do którego discopolowcy zdążyli nas już przyzwyczaić. Piotrek trafił w odpowiedni moment, by nagrać polską wersję „Seksualnej” grupy Mirami. Do zespołu Impuls starały się dołączyć inne nagrywając swoje „Seksualne”, niestety z marnym skutkiem oczym świadczą statystyki. W chwili obecnej chyba żadna wersja nie cieszy się taką popularnością jak ta Impulsu.

Wydarzenie roku: Start Polo TV

Na coś takiego słuchacze muzyki disco polo czekali od dawna. Telewizja, która promować będzie wszystkie zespoły, bez podziału na wydawnictwa (coś jednak  kiepsko z tym, gdyż wciąż 80 % teledysków to klipu z GSu…). Mimo to nie jest źle. Polo TV odniosło sukces jakim było drugie miejsce pod względem oglądalności wśród stacji muzycznych. Mimo to jest kilka kwestii do poprawy, ale co najważniejsze – disco polo 24 godziny na dobę na skalę ogólnopolską. I like it!

Odkrycie roku: Casandra

Miałem mały dylemat, ale szybko rozwiązałem problem. Casandra, dlaczego? Cóż,  nagrała świetną płytę, jedną z lepszych jakie mieliśmy okazje słuchać w tym roku. Jest to dobry prognostyk dla tej wokalistki. Pierwszy od wielu lat debiutant z krwi i kości w firmie Green Star. Jak wiadomo jedna jaskółka wiosny nie czyni, więc na kolejny młody zespół godny uwagi z GSu trzeba będzie poczekać.

Powrót roku: Beat Magic

Emil Jeleń dość niespodziewanie rozstał się z zespołem Top One. W rozmowie ze mną przyznał, że o jego odejściu zdecydowała reszta grupy. Ja z kolei dowiedziałem się, że to właśnie Emil podjął decyzję i powiedział dowidzenia.  Coż, mniejsza z tym. Ktokolwiek by o tym nie zdecydował, decyzja ta była dobra bo muzyka bardzo na tym zyskała. Zyskała nowe utwory zespołu Beat Magic, którego postanowił reaktywować Emil. Jestem na prawdę pod wielkim wrażeniem twórczości tego człowieka. Jego muzyczne propozycje to profesjonalizm w każdym calu.

Rozczarowanie roku: Boys

Kolejny słaby materiał w wykonaniu Marcina Millera. Zastanawiam się, czy jest w stanie nagrać jeszcze dobrą płytę? Ba, czy jest w stanie nagrać przebój? Bo przepraszam bardzo, ale „Malyna” w duecie z niepotrafiącą śpiewać Bastą żadnym przebojem nie jest i nie zmieni tego jakakolwiek promocja, ustawka czy wywiad w dużej stacji TV!