„Dzięki za wszystko, teraz sam będę śpiewał disco!”

Tytuł niczym z „Rozmów w toku”, coż… Taki mi wpadł do głowy. Ale nie czas na to, do senda. Wiele zespołów grających muzykę disco polo to nic innego jak zespoły składające się z byłych członków innych… zespołów. Przykładów jest sporo, sporo też jest dowodem na to, że zmiana grupy, tudzież pójście na „swoje” to dobry pomysł. Dobry, o ile ma się pomysł na siebie, nie licząc lekkiej nutki talentu.

Sięgająć w przeszłość już na samym początkach „działalności” muzyki chodnikowej (później nazwaną disco polo) możemy spotkać się z jednym z pierwszych takich przypadków. Zespół BoysMarcin Miller, Krzysztof Cieciuch, Robert Sasinowski, Bogdan Kukier. Byli razem dość krótko (z wyjątkiem Cieciucha), by po pewnym czasie każdy mógł pójść we własnym kierunku.

Robert związał się z grupą Skaner i prawdopodobnie była to najlepsza decyzja w jego życiu. Kilkanaście hitów, 10 wydanych albumów (w tym platynowy i złoty), niezliczone ilości koncertów, niesamowity kontakt z publicznością. Bogdanowi współpracę zaproponowali chłopaki z zespołu Maxel (Robert Anulewicz i Marek Zientarski). Po tym jak oni postanowili wyjechać do Stanów Zjednoczonych to właśnie rodzynek z Boys postawił grupę znów na nogi i dziś stoi na jej czele. Szkoda, że dalej nie potrafi śpiewać, czemu próbuje zaprzeczyć na koncertach, niestety dla niego z bardzo miernym skutkiem… Niektórzy jednak dają się nabrać, tak więc Bogdan swój cel poniekąd osiągnął. Od dłuższego czasu staram się o rozmowę z nim. Nie wychodzi…

Cieciuch z kolei najdłużej zabawił u boku Millera. Przyszedł jednak czas, że ich drogi się rozeszły, a Krzysiek postanowił występować pod własnym imieniem i nazwiskiem. Na początku śmiem twierdzić, że było w porządku, jednak gdy przyszedł kryzys w muzyce disco polo o Cieciuchu głos zaginął. Dziś prawdopodobnie mieszka w Warszawie i nie ma zamiaru wracać na scenę. Być może dlatego, że nie chce tego jego wokalista? Tak, ci którzy nie wiedzieli teraz zostaną olśnieni. Mężczyzna, którego za pewne pamiętacie z teledysków Cieciucha nie był w zespole tylko dla ozdoby. To właśnie jego wokal mogliśmy słyszeć w każdym utworze zespołu. Jak na tym wyszedł? Posiadając tak dorby głos jest dziś praktycznie nieznany, a nazwisko Krzysztofa Cieciucha poniekąd tak…

Mega Dance, Maxx Dance, Megam,Diadem. Po co ta wyliczanka? Część z Was na pewno wie, że te zespoły łączy nie tylko gatunek muzyczny, wydawnictwa czy przyjaźń (szczerze mówiąc nie wiem do końca jak to jest między tymi grupami). Otóż gdyby nie Mega Dance to być może nie byłoby zespołu Maxx Dance. Gdyby nie Mega Dance to być może nie byłoby Megam, a Diadem nie wypłynąłby na szerokie wody. Być może…

Maxx Dance to dziś Darek Trochimczuk i Bartek Kulesza. Ten pierwszy niegdyś tworzył zespół wraz z Karolem Pietrzakiem, który chyba nauczył się na błędach z przeszłości i jak na razie nie zatrudnił nowego wokalisty – Mega Dance to Karol Pietrzak, Karol Pietrzak to Mega Dance, i tak już chyba zostanie. Szkoda jednak, że jak na razie grupa nie może wrócić do formy sprzed lat… Przypadek?

Wracajac do Bartka i Darka…. Przebojem wdarli się na discopolową scenę muzyczną. Na swoim koncie mają jedną płytę i pracują nad kolejną. Cechuje ich wielki profesjonalizm, gdyż każda propozycja zespołu (nie ważne czy to piosenka, czy teledysk) stoi na bardzo wysokim poziomie. Podobne zdanie mam wobec grupy Megam, czyli Marka Kozłowskiego, którego wokal można jeszcze usłyszeć w Internecie w niektórych piosenkach pod szyldem Mega Dance. A Diadem to nie kto inny jak Mariusz Gołaszewski, który w 2002 roku dołączył do zespołu i dziś jest jego główną postacią.

Takich przykładów mógłbym przytoczyć pewnie jeszcze kilka. Myślę, że nie ma to sensu. Świat muzyki disco polo rządzi się swoimi prawami. Wystarczy podłapać temat, wykorzystać nawiązane kontakty, odłożyć trochę pieniędzy i można wystartować z własnym projektem. Patrząc na przykłady zespołów, które wymieniłem, myślę że decyzja o „sawowolce” była decyzją dobrą. Nie jest to jednak reguła. Są bowiem takie przypadki, gdy decyzja ta wpływ na antypromocję muzyki disco polo. Chodzi głównie o tancerzy, którzy z dnia na dzień stają się wielkimi wokalistami… Ale to już temat na inny raz. Temat ten podejmę niebawem i nie będzie już tak kolorowo…

Reklamy

Witam!

Witam serdecznie!

Moja godność Paweł Pieniążek (może nick „piniadz” Wam coś mówi;))  i chciałbym na samym początku powiedzieć, że… znajdujecie się w tym momencie na stronie głównej mojego bloga.

Bloga, który poświęcony będzie muzyce disco polo. Nie będzie to jednak blog, na którym zamieszczał będę Wam czyste informacje (po to odsyłam na DiscoPortal.info, dla którego pracuję).

Blog ten będzie blogiem czysto publicystycznym. Część z Was miała okazję czytać już moje felietony na wspomnianym już wcześniej DiscoPortalu. Od dziś trafiać będą one także, a może i przede wszystkim tu, i na pewno regularnie. Znajdziecie tu także moje wywiady.

Dlaczego publicystyka? Wydaje mi się, że w beczce z muzyką disco polo brakuje rzetelnej publicystyki. Osoby, która otwarcie będzie mówiła o tym, co dzieje się w tym barwnym świecie (biznesie?) muzycznym. Osoby, która nie będzie bała się krytykować, chwalić, porównywać, recenzjować, zapowiadać itd… itd… z narażeniem pogorszenia swoich dobrych kontaktów z zespołami.

Mam nadzieję, że na tym blogu będziecie udzielać się także Wy poprzez system komentarzy. Liczę, że będziecie podejmować dyskusje, które przeprowadzimy w kulturalny  sposób.

Cóż… Co więcej? Póki co dziękuje za przeczytanie tego wstępu i zapraszam już niebawem! Nie będę jednak zdradzał jaki temat podejmę w swym pierwszym blogowym wystąpieniu. Na razie mogę obiecać Wam wywiad z grupą Long & Junior.

Pozdrawiam, piniadz 😉